Proste sposoby na męską niemoc
Poleć ten artykuł
Zobacz również
- Test: czy jesteś kochankiem doskonałym?
- Rozpakuj jej życiowy nadbagaż
- Kobieta od A do Z - część druga
- Nowy seks w nowym związku
- Kobiecy orgazm: przewodnik dla faceta
- Falstart w łóżku: przedwczesny wytrysk
- Rozkosz pod kontrolą
- O czym fantazjuje dziewczyna...
- Tydzień wspaniałego seksu
- Czy rozmiar ma znaczenie?
Domowym sposobem: Jeżeli masz nocne i poranne erekcje, najprawdopodobniej z fizjologią wszystko jest w porządku. Mniej niepokojów, stresu, może mniej alkoholu - powinno pomóc. Brak wzwodu nie jest też największą przeszkodą w zaspokajaniu partnerki - kobiety najczęściej osiągają orgazm, używając swojej dłoni. Skoncentruj się na jej rozkoszy, użyj palców, języka i wyobraźni. Gdyby problemy z erekcją powtarzały się, wybierz się do urologa, ale, na razie, bez paniki.
Sprawa numer 2: masz zbyt wczesny wytrysk
Specjaliści bawią się w detaliczne rozróżnienia - "przedwczesny", "zbyt wczesny", spierają się o definicje ze stoperem w ręku i liczą nasze ruchy frykcyjne, a Ty wiesz jedno: chciałbyś potrafić robić to dłużej. Z tym pragnieniem żyje większość mężczyzn na świecie, ale tylko niektórzy z nich walczą o lepsze seksualne jutro. Cała reszta stresuje siebie i partnerki. Kończy się to frustracją obu stron i bardzo często zaniechaniem współżycia.
Dlaczego? Istnieje duże prawdopodobieństwo, że jesteś kopalnią testosteronu, a poziom Twego libido szybuje gdzieś w okolicach anten na Pałacu Kultury. Tak się może zdarzyć, szczególnie gdy jesteś bardzo młody i nie prowadzisz regularnego życia płciowego. Myślenie o seksie bez możliwości realizacji powoduje stan permanentnego napięcia, które uwalnia się przy pierwszym, bardziej intensywnym bodźcu.
Zbyt długa abstynencja płciowa może skracać czas stosunku i przyczyniać się do zbyt wczesnego wytrysku, ale Ruth Westheimer twierdzi, że i tak "w większości przypadków problem tkwi w głowie mężczyzny, a nie w częstości używania penisa".
Domowym sposobem: Metod jest wiele, ale w ankietach wśród facetów skarżących się na tę dolegliwość najczęściej pojawiają się cztery patenty, które musimy skomentować:
1. Myśl o czymś innym. Może to i działa, ale myślenie podczas stosunku o matematycznym wzorze na pole trójkąta nie jest najlepszym sposobem na uprawianie miłości.
2. Załóż prezerwatywę. Są i tacy, którzy zakładają dwie albo więcej. Na froncie walki z AIDS to owszem, owszem, ale bodźce są wtedy tak przytłumione, że ucieka połowa przyjemności. Równie dobrze można do współżycia naciągać na siebie piankę nurkową.
3. Zrób to najpierw sam. Niektórzy goście onanizują się przed spodziewaną rozbieraną randką. Trzeba jednak znać swój organizm i jego możliwości, bo jeżeli koleżanka zapragnie Cię zbyt szybko, to może się okazać, że masz kłopot całkiem innej natury. Ponadto, wielu mężczyzn twierdzi, że drugi wytrysk jest dużo mniej intensywny i nie dostarcza tak dużej przyjemności jak pierwszy.
4. Zmień pozycję. To prawda, pozycja misjonarska nie jest stworzona dla sprinterów, ponieważ duże napięcie mięśniowe sprzyja przedwczesnej ejakulacji. Z drugiej jednak strony, jeżeli znajdziesz jedną pozycję, która pozwoli Ci panować nad wytryskiem i tylko w niej będziesz współżył, zanudzisz i ją, i siebie na śmierć. Po pół roku na samo słowo seks będziecie ziewać i zasypiać.
A prawda jest jedna. Wszyscy terapeuci są jednak zgodni, że prawdziwa walka z tą dolegliwością nie polega na patentach, lecz na rozpoznawaniu oznak zbliżającego się orgazmu i gotowości partnerki do współpracy.
Metoda Mastersa i Johnson, słynnego duetu amerykańskich seksuologów, polega na stopniowym podwyższaniu poziomu podniecenia, opanowywaniu emocji, wyciszaniu podniecenia i ponownym jego podwyższaniu. Współpraca partnerki jest niezbędna, ponieważ zwalnianie pieszczot i ruchów, kiedy dajesz znak, że wytrysk jest blisko - zależy w dużej mierze od niej. W przypadku braku stałej partnerki można spróbować jeszcze dwóch innych skutecznych technik:
Oceń artykuł:
4.5auto motor i sport przedstawia












Skomentuj (0)