Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]

Menshealth.PL

PODZIEL SIĘ

4


OCEŃ
4.5

Love me gender, czyli "kryzys męskości"

Określenie "słaba płeć" wróciło do nas bumerangiem. Sądząc z opisów i diagnoz stawianych przez środowiska feministyczne, to my, faceci, teraz jesteśmy słabi, rozdarci i wątpiący w swoje możliwości. MH łagodnie dystansuje się od tych szaleństw. 

Marek Szecht 2015-01-16
fot. I T A L O 2015/shutterstock.com

Tak naprawdę słynny "kryzys męskości" zaczął się dawno temu. W zasadzie to już grzech pierworodny w raju wskazywał na chwiejny charakter mężczyzny, jego podatność na wpływy, niedotrzymywanie obietnic i przysłowiową nieumiejętność słuchania. Albo raczej słuchania i rozumienia tylko tego, co chciałby słyszeć i rozumieć.

Badacze Pisma Świętego do dziś podobno się spierają, czy Ewa powiedziała: "Zjedz jabłko, Adam" czy też: "Zjedz jabłko, a dam" – tak czy owak, finał jest, jaki jest. W tej sytuacji pojawienie się Kleopatry, Joanny D’Arc, Joanny Senyszyn i Magdaleny Środy (że wymienimy tylko najbardziej znaczące postaci) jest naturalną dziejową konsekwencją i próbą wypełnienia wyrwy powstałej we wszechświecie po utracie charakteru, odwagi i rozumu przez męską część ludzkości.

Tyłem na koniu

Dr Jacek Wasilewski, wykładowca Uniwersytetu Warszawskiego, kulturoznawca, w artykule "Po co kobiety fundują sobie kryzys męskości" zwraca uwagę na istotną nierówność wyciągania wniosków przez kobiety i mężczyzn.

Oto bowiem feministki opisujące mężczyzn jako permanentnie niedojrzałych, dziecinnych, egoistycznych, nieodpowiedzialnych, słabych i co tam jeszcze można znaleźć w Słowniku Wyrażeń Obraźliwych, mówią, jasno i wyraźnie, o dotkliwym kryzysie współczesnego mężczyzny.

Tymczasem każdy z nas zna osobiście lub z opowieści egoistyczne, niedojrzałe, płytkie, głupie, interesowne, dziecinne, flejowate kobiety, ale żaden o "globalnym kryzysie kobiecości" nie wspomina, i to bynajmniej nie z powodu braku własnych umysłowych kwalifikacji. Raczej dzieje się tak dlatego, że uogólnianie osobistych doświadczeń na całą populację i nieuprawnione generalizacje są dla myślącego racjonalnie człowieka nieco wstydliwe intelektualnie.

Innym pytaniem wartym zastanowienia jest, czy mamy do czynienia z kryzysem męskości, czy raczej z kryzysem oceny. Kobiety nie znajdują w mężczyznach tego, co by im odpowiadało, nie wyłącznie dlatego, że męskość się podobno skundliła, ale głównie z powodu zmiany ocen i oczekiwań. Nie ma w tym nic złego, ale dobrze zdawać sobie sprawę, że wyobrażenie mężczyzny jest w dużej mierze kształtowane przez kobiecą prasę i media. A tam, jak wiadomo, hulaj dusza, piekła nie ma.

Ten kreowany wizerunek został świetnie podpatrzony w reklamie Old Spice: mamy tam sześciopak, jacht, diamenty, ostrygi, palmy i do tego gościa, który jedzie na koniu... tyłem. "Spójrz na swojego mężczyznę, a teraz na mnie, jeszcze raz na niego i na mnie". W połączeniu z innym, kobiecym hasłem reklamowym "Jesteś tego warta", może to tworzyć prawdziwie wybuchową mieszankę.

Protokół niezgodności

Każdą dyskusję warto zaczynać od ustalenia wspólnej płaszczyzny. Nasza pozycja wyjściowa jest taka: kobiety i mężczyźni mają mieć równe prawa i obowiązki w związku i sferze społecznej oraz mają mieć prawo do równego startu zawodowego i do możliwości osobistej realizacji na sprawiedliwych i równościowych zasadach. Czy taka deklaracja – naszym zdaniem otwarta, nowoczesna, niedyskryminacyjna i oczywista – robi z nas feministów?

Za łatwo by było. Żeby zasłużyć na brawa feministek, trzeba uznać całą cywilizację śródziemnomorską za opresyjną, chrześcijaństwo za wyraz machismu, całą dotychczasową kulturę za patriarchalną, instytucje społeczne (np. małżeństwo) za kajdaniarskie, a historie relacji damsko-męskich za wypisy z dziejów Upodlenia i Hańby. Tylko o tych ostatnich słynna amerykańska feministka Gloria Steinem napisała, że "kobiety są jedyną grupą, która nie tylko mieszka ze swoim opresorem, ale jeszcze go kocha". 

Podrywanie aktywnych dziewczyn fot. shutterstock.com

Nie rozumiesz tego, a Twoja partnerka nie czuje się dyskryminowana? Nie bądźcie dziećmi. W magazynie "Twój Styl" feministyczna pisarka Agnieszka Graff tak skomentowała wasze obawy: "To nie jest kwestia odczuć, dyskryminacja jest faktem". Jakie to szczęście, że klucz do skomplikowanej rzeczywistości znalazł się we właściwych rękach.

Szczęście tym większe, bo urodzajne: jak podaje Wikipedia, mamy do dyspozycji feminizm liberalny, radykalny, psychoanalityczny, egzystencjalny, postmodernistyczny, anarchistyczny, czarny, czerwony, latynoski, trzecioświatowy, postkolonialny, globalny, lesbijski, marksistowski, proseksualny, antypornograficzny i ekofeminizm. Brać, nie wybierać.

Nie jest jednak prawdą, jak chcieliby złośliwcy i amatorzy "Seksmisji", że łączy te wszystkie odmiany wspólna wizja naszej kastracji. Duża część opowiada się za powolną śmiercią głodową, a polskim wkładem w tortury ma być obowiązkowe, głośne czytanie wywiadów z Anną Grodzką, ze szczególnym naciskiem na zdanie: "Określanie płci na podstawie genitaliów to absolutna patologia". Faktycznie, proponujemy rozpoznawać się po uszach.

Media rules!

A może z tymi paniami od feminizmu i genderu jest podobnie jak z pijanymi kierowcami? Oczywiście, że problem istnieje, ale czy jednak w takiej skali, że człowiek boi się wyjść po wiadomościach telewizyjnych do własnego ogródka, bo zaraz wpadnie tam zachlany, mechaniczny morderca? W 2013 roku poddano kontroli trzeźwości na drodze 8,8 miliona kierujących, wychwycono ok. 160 tysięcy pijanych, z czego prawie połowę stanowili rowerzyści.

Inaczej mówiąc, ponad 98% kierowców na polskich drogach jest trzeźwych, a problem pijanych kretynów zamyka się w procencie wynoszącym 1,8. Jasne, że to o 1,8% za dużo, jasne, że trzeba z tym walczyć, ale przyznacie sami, że szaleństwo w mediach, alarmowe zebranie rządu, wystąpienia premiera i ministrów wskazywały, że problem jest dużo, dużo poważniejszy.

Podobnie być może z tą osławioną polską szowinistyczną mentalnością, którą regularnie nam opisują w dramatycznych narracjach telewizje. Kilka, zazwyczaj tych samych, pań tłumaczy nam, zazwyczaj głośno, że dyskryminacja i zniewolenie są faktem bez względu na to, czy je dostrzegamy, czy nie.

Uwodzenie: dlaczego kobiety są ładniejsze po alkoholu fot. shutterstock.com

Nie nasza ślepota jest tu jednak decydująca, ale skala tej dyskryminacji i zniewolenia – przywróćmy problemowi właściwe proporcje i usiądźmy do spokojnej i rzeczowej rozmowy. Bez deklaracji Katarzyny Bratkowskiej o aborcji w Boże Narodzenie, żeby wszystkim było wesoło. Z telewizyjną transmisją ze skrobanki na żywo byłoby jeszcze weselej, prawda?

Gdzie Ci mężczyźni?

Część naukowców komentujących realny lub rzekomy kryzys męskiej tożsamości zwraca uwagę na rosnące wymagania kobiet i mnóstwo sprzecznych komunikatów wysyłanych do mężczyzny. Twierdzą oni, że to właśnie ten umysłowy i uczuciowy misz-masz wpędza nas w konfuzję, podcina skrzydła i prowadzi do depresji.

Mamy być romantyczni, ale twardo stąpać po ziemi, czuli i opiekuńczy, ale dominujący, zakochani bez pamięci, ale realiści, dawać finansowe bezpieczeństwo, ale spędzać dużo czasu w domu, zabawni, ale poważni, tolerancyjni, ale zasadniczy, twardzi, ale o gołębim sercu i tak dalej, i tak dalej. Jeżeli tak jest, to powinniśmy bardziej się cieszyć, niż smucić.

Oznacza to bowiem, że teraz kobieta chce mieć w domu wszystko to, co wcześniej rozrzucała hojnie po kilku mężczyznach. Kto inny zapewniał finansowe bezpieczeństwo, kto inny był ojcem, jeszcze inny kochankiem, a kolejny dostarczał intelektualnych i estetycznych wzruszeń w salonie. Poza tym, drodzy naukowcy, jaki facet będzie reagował depresją na sprzeczne kobiece komunikaty, skoro słyszy je przez całe swoje życie: od babci, matki, żony, kochanki, córki i wszystkich innych malujących paznokcie.

Wykształciliśmy w sobie ewolucyjnie wolę przetrwania i z nie takich opresji wychodziliśmy silniejsi. Na koniec zdanie ponad podziałami. Feminizujący portal barbarella.pl przysłał nam zaproszenie do uczestnictwa w Narodowym Programie Zaprzyjaźniania się z Kobiecą Seksualnością. Otóż, kochana Barbarello, uczestniczymy od wielu lat w tym fantastycznym programie, gromadząc bogaty materiał porównawczy i zaprzyjaźniając się do utraty tchu, więc i w tym roku możesz liczyć na naszą aktywność. Bez względu na różnice zdań, na mnogość komunikatów, opresywność i nasze "nicnierozumienie" program zaprzyjaźniania będzie trwał, jesteśmy tego pewni, jeszcze bardzo, bardzo długo. Ku obopólnej – miejmy nadzieję – satysfakcji. 

MH 02/2014

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Określenie "słaba płeć" wróciło do nas bumerangiem. Sądząc z opisów i diagnoz stawianych przez środowiska feministyczne, to my, faceci, teraz jesteśmy słabi, rozdarci i wątpiący w swoje możliwości. MH łagodnie dystansuje się od tych szaleństw.<br /><br /><a href="/seks/Love-me-gender-czyli-kryzys-meskosci,5563,1"></a>
    Mens Health, 2015-01-22 16:08:36
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij