Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]

Menshealth.PL

PODZIEL SIĘ

2


OCEŃ
4.4

Kobiecy orgazm: zostań mistrzem przyjemności

W futbolu piękne zagrania przechodzą do legendy, ale liczy się jedno - wynik. W seksie jest podobnie - liczy się orgazm. Zwłaszcza jej. Zdziwiony? Oto teoria łóżkowego treningu, który zaprowadzi ją ku szczytom rozkoszy.

Marek Szecht 2008-12-21
fot. Jacek Heliasz - heliasz.com

Kobiety mogą nam pozazdrościć naszej zdolności do przeżywania orgazmu. Powiązany u nas z ejakulacją, a tym samym z zapłodnieniem, kończy prędzej czy później każdy w zasadzie stosunek. Szanse spotkania faceta, który nigdy nie miał orgazmu, są praktycznie równe zeru, ale statystyka udowadnia, że każdy z nas ma w swoim otoczeniu jedną lub więcej znajomych kobiet, które nigdy nie przeżyły tych 30 sekund, o które chodzi w seksie. Eksperci oceniają, że od 10 do 15% kobiet nigdy nie szczytowało (podczas seksu we dwoje lub podczas masturbacji), a drugie tyle jest w stanie osiągnąć orgazm tylko przez samozaspokojenie.

Wiemy, wiemy, co teraz pomyślałeś: mają pecha, biedactwa, moje partnerki zawsze dochodzą i są zadowolone! Niech Ci będzie, dobre samopoczucie to podstawa, ale obowiązek badacza każe przypomnieć, że w anonimowych ankietach 92% kobiet przyznaje się do udawania orgazmu przynajmniej raz w życiu.

Odrzuć w seksie zasadę 3-2-1, czyli 3 minuty gry wstępnej, 2 minuty stosunku i 1 orgazm. Twój. To początek udanego współżycia.

Dlaczego to robią? Przyznają się z kilku powodów: na przykład nie chcą nadwerężać naszego, męskiego ego. On dwoi się i troi, widać, że się stara, a tu orgazmu ani widu, ani słychu - po co mu sprawiać przykrość, skoro wystarczy tylko kilka razy głębiej i głośniej westchnąć, by poczuł się prawdziwym mężczyzną?

Także babskie wieczory, opowieści przyjaciółek i kobieca prasa mają swój udział - wszystkie inne mają kosmiczne orgazmy, to i ja nie będę gorsza! Zresztą było nawet całkiem przyjemnie... Psychologowie i seksuolodzy dorzucają swoje trzy grosze: one udają, ponieważ większość facetów nie ma bladego pojęcia, jak wygląda kobiecy orgazm.

Co one czują podczas orgazmu?

Tracey Cox, autorka światowego bestselleru "Hot Sex, czyli seks bez tabu", na podstawie wywiadów z innymi kobietami i własnych, bez wątpienia, doświadczeń tak opisuje te odczucia: "Jeżeli on wnika we mnie mocno i głęboko, pierwsze bolesne odczucia przechodzą w ciepłe, przyjemne fale, które odczuwam głęboko w środku. Przychodzą też skurcze, ale mniej intensywne niż podczas orgazmu łechtaczkowego, który jest bardziej euforyczny, coś jak wybuch wulkanu, nagła eksplozja.

Na samym początku reaguję bardzo mocno na każdą pieszczotę, potem wrażenia narastają jeszcze bardziej, jakby reszta mojego ciała przestała istnieć i liczył się tylko mały obszar między udami. Mam wrażenie gorąca, jakbym płonęła; gdy już szczytuję, moja pochwa zaczyna zaciskać się i pulsować, nawet jeżeli nie krzyczę, to oddycham szybciej i głośniej. Przeżywam chwile niewiarygodnej rozkoszy. Po orgazmie jestem jakby uczulona na dotyk, odsuwam partnera od siebie, jestem kompletnie wyczerpana i muszę chwilę poleżeć w bezruchu. Rozumiem, dlaczego Francuzi nazywają orgazm la petit morte, czyli małą śmiercią".

Czy w Twojej sypialni też to tak wygląda?

Różne drogi na szczyt

Naszym orgazmem nie będziemy się tu zajmować, bo "koń jaki jest, każdy widzi". Nie znaczy to oczywiście, że męskie orgazmy nie różnią się intensywnością, długością trwania, ilością skurczy itp. między sobą - jasne, że tak, i wie to każdy, kto miał okazję tego doświadczyć. Skoncentrujmy się raczej na jej doznaniach w zależności od rodzaju stymulacji.

 1.


Orgazm pochwowy

Tu nie ma co prochu wymyślać - powiecie. Nie do końca. To prawda, unerwienie pochwy i obecność dwóch magicznych punktów A i G sprawia, że pieszczoty palcami lub penisem przyciągają orgazm jak topola w polu pioruny, ale doświadcza go jednak jedynie 30% kobiet. Może to wskazywać, że sprawa nie jest tak prosta i wymaga pewnej wprawy. Skądinąd nie tylko od nas, ale i od partnerek. Gdy już nadejdzie, towarzyszą mu głębokie doznania, rozchodzące się po całym ciele.

fot. Jacek Heliasz - heliasz.com
Pozwól, aby Cię wyprzedziła. Nim zaczniecie się kochać, doprowadź ją do orgazmu ustami lub dłońmi. Łatwiej wtedy zdobędzie kolejny szczyt.

Skoro już wspomnieliśmy o dwóch punktach zapalnych, które stanowią punkt G i punkt A... Wciąż wielu facetów nie ma bladego pojęcia, gdzie one się znajdują, jak je rozpoznać i jak je pieścić, aby najdelikatniejsze nawet dotknięcie powodowało wybuch namiętności. Oto nasz przewodnik dla zagubionych poszukiwaczy epicentrów kobiecej rozkoszy:

• Punkt G znajduje się na przedniej ścianie pochwy (tej od strony brzucha), około 3 cm od jej wejścia, przypomina guzik wielkości 20-groszówki. Pojawia się w trakcie seksualnego podniecenia. Pozycje seksualne, które najbardziej sprzyjają jego stymulacji to "na jeźdźca" i kolanowo-łokciowa, czyli od tyłu.

• Punkt A również położony jest na przedniej ściance pochwy, nieco dalej niż punkt G, mniej więcej w połowie odcinka między nim a szyjką macicy. To delikatna, gładka powierzchnia, bardzo wrażliwa na dotyk. I w tym przypadku najlepsze efekty przynoszą pozycje "na jeźdźca" i od tyłu.

 2.


Orgazm łechtaczkowy

Przez całe lata traktowany jak ubogi kuzyn pochwowego, od lat 60. wyniesiony na piedestał przez ruchy feministyczne. W tej chwili każdy mężczyzna, mający dobre zdanie o swoich talentach i możliwościach seksualnych, potrafi, obudzony o 4 nad ranem, wyrecytować sonet o łechtaczce, wskazać jej położenie z uwzględnieniem szerokości i długości geograficznej oraz narysować mapkę sytuacyjną obiektu. I bardzo dobrze, ponieważ ten orgazm (powodujący skurcze całego ciała i pochwy) jest nieco łatwiejszy do osiągnięcia niż pochwowy, a dostarcza doznań ogromnie intensywnych i zróżnicowanych.

 3.


Orgazm podczas seksu oralnego

Wszystkie kobiety w wywiadach seksuologów są zgodne, że ten orgazm różni się od innych. Delikatność i zwinność języka stymulującego łechtaczkę i wędzidełko w połączeniu z pieszczotami dłonią wnętrza pochwy i masowaniu punktu G powoduje dłuższe i bardziej intensywne szczytowanie.

 4.


Orgazm podczas masturbacji

Fakt, że podczas masturbacji oneszybciej osiągają spełnienie niż podczas seksu z nami nie powinien spędzać nikomu snu z powiek. Po pierwsze, jest to w ogóle najszybszy (choć są kobiety, urządzające sobie prawdziwe maratońskie seanse samozaspokajania) sposób rozładowania napięcia seksualnego (u mężczyzn także); po drugie, wiedzą najlepiej, jaki rodzaj pieszczot najbardziej im odpowiada, a po trzecie, skupienie się na sobie i własnych doznaniach bardzo przyspiesza dojście do finału.

Z badań wynika, że podczas seksu we dwoje i tak 50% kobiet skupia się na własnej przyjemności, a tylko 1/3 zależy na orgazmie partnera. Ze względu na różnorodność technik autostymulacji i brak skrępowania obecnością drugiej osoby te orgazmy bywają bardzo silne i satysfakcjonujące.

 5.


Orgazm podczas seksu analnego

To jest zabawa dla dużych chłopców i dziewczynek, ponieważ akurat ta sfera seksu nadal jest sferą wstydliwą i wyjątkowo intymną. Wymaga też delikatności - zbyt brutalne i bolesne początki mogą ją do niej nieodwracalnie zniechęcić. A szkoda by było, bo jest to bardzo unerwione miejsce, a zdaniem Tracey Cox u wielu kobiet wręcz najwrażliwsza strefa erogenna. Przeżycia są całkowicie odmienne, a połączone z pieszczotami łechtaczki w trakcie seksu oralnego tworzą naprawdę wybuchową mieszankę.

 6.


Orgazm równoczesny

W kategoriach mistyki seksualnej jest przeżyciem kolosalnym, ale zdarza się częściej w telenowelach niż we własnej sypialni. Nie ma co na niego polować, ale fakt faktem, że gdy już się zdarzy na niego trafić, ma się wrażenie uczestniczenia w jakimś misterium wspólnego wniebowstąpienia. Bardzo romantyczne.

 7.


Orgazm wielokrotny

Na tego akurat warto zapolować, choć nie oznacza on, jak niektórzy błędnie sądzą, przeżycia wielu orgazmów w czasie jednej nocy, ale opisuje orgazmy, które nastąpiły jeden po drugim w ciągu kilkudziesięciu sekund. Chodzi tu więc raczej o technikę niż kondycję, a ta polega na podtrzymaniu pieszczotami podniecenia u kobiety po orgazmie i opóźnianiu nadejścia rozluźnienia. Wiele kobiet po szczytowaniu odczuwa dalsze pieszczoty jako drażniące, ale nie wszystkie - sprawdź to koniecznie, bo gra jest warta świeczki.

fot. Jacek Heliasz - heliasz.com
Nie zmieniaj zbyt często w trakcie seksu metody pieszczot. Kobiecy orgazm najbardziej lubi regularność i stałe tempo.

30 minut rozkoszy

Jak wiadomo z terenowych praktyk, orgazm trwa od kilku - no, kilkunastu - do, powiedzmy, 30 sekund. Tak, tak, te właśnie pół minuty doprowadzały w historii naszej cywilizacji do różnych szaleństw z wojną trojańską na czele, a tymczasem wynaleziono technikę przedłużającą jej orgazm do - tak, to nie pomyłka - pół godziny! Walka o niego może się skończyć przynajmniej wojną nuklearną, więc ostrożnie z wprowadzaniem w życie.

Technika nazywa się ESO - Extended Sexual Orgasm - a jej twórcy, amerykańskie małżeństwo psychoterapeutów, Alan i Donna Brauer, twierdzą, że zastosowanie ich wskazówek daje gwarancję przeżywania przez kobietę spazmów rozkoszy przynajmniej przez pół godziny. Przynajmniej! Technika składa się 4 etapów (3 dla kobiet, 4 dla obojga) i przynosi rezultaty po miesiącu. Zacznijcie już dziś.

Etap 1: Zmiana podejścia do seksu

Według autorów teorii, kobiety podświadomie opierają się przyjemnościom i stawiają sobie bariery. Wynika to z zakorzenionych seksualnych uprzedzeń opartych np. na tle religijnym lub jako efekt surowego wychowania. Najważniejsze to wypierać negatywne myśli, akceptować swoje postępowanie i nie przenosić problemów do łóżka. "Czuję się dobrze, lubię to, co robię, i sprawia mi to wielką przyjemność. Zasługuję na nią". To obowiązkowa, codzienna mantra.

Etap 2: Trening mięśnia Kegla

To, jak wiadomo, mięśnie guziczno-łonowe, odpowiedzialne za wygimnastykowanie intymnego wnętrza Twojej partnerki. Autorzy sugerują 2 tygodnie ćwiczeń pochwy techniką "powolnego zaciskania" (zaciskanie mięśni, licząc do trzech), "trzepotania" (jak najszybsze zaciskanie mięśni) i "wypychania" (maksymalne rozluźnianie mięśni brzucha i odbytu).

Etap 3: Regularna masturbacja

Jej, nie Twoja. Możesz ewentualnie popatrzeć, jak ładnie poprosisz. Brauerowie twierdzą, że poznanie reakcji i potrzeb własnego ciała (rodzaj dotyku, szybkość, nacisk) najlepiej trenować w ten sposób i trudno się z tak doświadczonymi ekspertami nie zgodzić. Po uwolnieniu się od seksualnych zahamowań, odpowiednim treningu mięśnia Kegla i zgromadzeniu wiedzy o ulubionych pieszczotach pora na zajęcia we dwoje.

Etap 4: Wspólne ćwiczenia

No i doczekałeś się. Usiądź lub uklęknij na łóżku między jej szeroko rozwartymi nogami. Kremem lubrykacyjnym nawilż jej wzgórek łonowy i krocze i powolnymi ruchami, gładząc i masując, rozpocznij pieszczoty, omijając łechtaczkę i wnętrze pochwy. Po pewnym czasie powoli dotykaj na krótko brzegów łechtaczki i okrążaj ją palcami. Słuchaj, co sprawia jej największą przyjemność.

Początek szczytowania

Kontynuuj pieszczoty łechtaczki, a partnerka w miarę rosnącego podniecenia powinna rozpocząć ćwiczenia mięśnia Kegla, które wypracowała na drugim etapie, a więc "powolne zaciskanie", "trzepotanie" i "wypychanie" i równocześnie koncentrować się na swoim oddechu - oddychać głęboko z przepony, powoli i spokojnie. Ideałem jest sześć pełnych oddechów na minutę. Za chwilę powinien nadejść orgazm, który rozpoznasz po skurczach w obrębie jej krocza. Wówczas powinieneś rozpocząć palcami pieszczoty pochwy.

Pełne szaleństwo

Gdy minie najsilniejsza faza orgazmu (zanim jednak skończą się skurcze), poczujesz zamykanie się ścian pochwy. Tak objawia się faza rozluźnienia, na której większość par kończy zazwyczaj stosunek. Zwolnij tempo pieszczot, ale nie przestawaj. Kiedy partnerka da Ci znak, że jest gotowa, wróć do poprzedniego tempa i nacisku. Jeżeli wyczujesz zanikanie skurczy, wróć do pieszczot łechtaczki.

Kontynuuj naprzemiennie pieszczoty pochwy i łechtaczki, aż do pojawienia się skurczy w regularnych jedno- lub pięciosekundowych odstępach. Będzie to trwało około 15 minut, aż faza rozluźniania (czyli zamykania się pochwy) będzie coraz słabsza, a skurcze orgazmowe silne i regularne.

Przejdź teraz do jednoczesnej stymulacji pochwy i łechtaczki obiema dłońmi i miej świadomość, że właśnie rozpocząłeś trzęsienie ziemi. I całkiem nowy etap Waszego seksualnego życia, w którym nie wymigasz się od wielokrotnych powtórek. Odwagi!

MH 07-08/2008

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Pan Bóg pyta Adama i Ewę:- Kto chce sikać na stojąco?- Ja, ja, ja! - wyrywa się Adam.- W porządku. W takim razie dla Ewy zostaje wielokrotny orgazm xDI tak się to wszystko zaczeło
    Bosky2468, 2010-04-19 13:50:44
  • avatar
    zgłoś
    'Esper' napisał(-a):proste, trzeba najpierw zabrać kobietę na duże zakoopy. Najlepiej do sklepu dla doroslych, nie uwazasz?: )Luki
    *Luki*, 2009-01-06 19:10:53
  • avatar
    zgłoś
    'Esper' napisał(-a):proste, trzeba najpierw zabrać kobietę na duże zakoopy.
    ~pedero, 2008-12-25 04:07:24
  • avatar
    zgłoś
    proste, trzeba najpierw zabrać kobietę na duże zakoopy.
    Esper, 2008-12-24 09:52:13
  • avatar
    zgłoś
    W futbolu piękne zagrania przechodzą do legendy, ale liczy się jedno - wynik. W seksie jest podobnie - liczy się orgazm. Zwłaszcza jej. Zdziwiony? Oto teoria łóżkowego treningu, który prowadzi do celu.
    Mens Health, 2008-12-21 21:23:56
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij