Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]

Menshealth.PL

PODZIEL SIĘ

4


OCEŃ
3.3

Dlaczego starsi faceci wolą młodsze?

Czy mężczyzna w sile wieku spotykający się z dwudziestolatką to coś złego? I dlaczego wiele młodych kobiet chętnie umawia się ze starszymi facetami, a nie rówieśnikami? Poznaj odpowiedzi i wyciągnij z nich naukę dla siebie. Zwłaszcza jeśli sam wciąż jesteś młody.

Piotr Wolańczyk 2015-08-07
Młode kobiety są pełne optymizmu, przekonane że czeka je życie pełne przygód i doświadczeń. To jest wspaniałe. (fot. Paul Costello)

Mam 49 lat. Jeszcze chwila i zaczną mi przysługiwać zniżki dla seniorów. Za rok stuknie mi pięćdziesiątka. Okrągła rocznica! Moja dziewczyna też przekroczyła magiczną barierę. Ostatnie wybory do Sejmu były dla niej okazją do debiutu w roli elektora. W zeszłym miesiącu skończyła 21 lat. A w lecie planujemy wziąć ślub.

Wiem, jak to brzmi. Na pewno pomyślałeś sobie, że jestem jeszcze jednym desperatem, rozpaczliwie poszukującym utraconej młodości, że zostawiłem żonę z trójką dzieci, a moja narzeczona to słodka idiotka, śliczna prostoduszna dziewczynka, której mam zastąpić tatusia. Ale to nie tak. Ona jest inteligentna i mądra (to nie to samo!), i - owszem - tak się składa, że jest też śliczna.

A ja? No cóż, ja jestem przekonany, że związki starszego mężczyzny z młodszą kobietą mogą być równie zdrowe, a może nawet zdrowsze, niż związki dwojga ludzi w mniej więcej tym samym wieku. Na pewno są ciekawsze i zapewniają więcej zabawy, przynajmniej kiedy już pogodzisz się z tym, że będąc z kimś dużo młodszym, łamiesz społeczne tabu. Ludzie zupełnie inaczej wyobrażają sobie związek idealny.

Tu nie chodzi o seks

W ciągu ostatnich 10 lat praktycznie nie spotykałem się z kobietami, które nie były ode mnie znacznie młodsze. Powodów było wiele. I zapewniam, że to nie seks był na czele tej listy. W pokoleniu dzisiejszych dwudziestokilkulatek jest zaskakująco wiele kobiet o dość tradycyjnym podejściu do spraw łóżkowych. Oczywiście, są też dziewczyny, które traktują seks sportowo, ale te zazwyczaj wolą spotykać się z przystojnymi młodymi chłopakami, posiadaczami odlotowych samochodów, niż z kimś nieco bardziej dojrzałym.

Doskonale pamiętam ten dzień, kiedy postanowiłem, że będę spotykał się z młodszymi. Zbliżałem się wtedy do czterdziestki (wyglądałem młodziej), byłem świeżo po rozwodzie (dzieci nie miałem) i od blisko piętnastu lat nie byłem (jako wierny mąż) na regularnej randce. W ten duszny letni poranek szedłem sobie ulicą i nagle zorientowałem się, że od dłuższego czasu idą przede mną trzy studentki w krótkich spódniczkach, smukłe jak gazele. Były piękne aż do bólu. Do bólu, bo z punktu widzenia mocno już dorosłego faceta były całkowicie poza zasięgiem.

Poczułem się jak antyk. To był wstrząs. Tego samego dnia wieczorem, siedząc przed telewizorem i zmieniając bezmyślnie kanały, podjąłem decyzję. Postanowiłem, że od dziś spróbuję podrywać kobiety, o jakich marzyłem, kiedy byłem młodszy, ale nigdy nie miałem dość odwagi, by spróbować. Zacząłem działać.

Dlaczego starsi faceci wolą młodsze? fot. shutterstock.com

Zrzuciłem parę kilo, przejrzałem i uzupełniłem garderobę, ściąłem kucyka w stylu starzejącego się hippisa i zastąpiłem okulary szkłami kontaktowymi. Nie jestem ani oszałamiająco przystojny, ani specjalnie bogaty, ale nie wyglądam też jak ostatnia łachudra. Zacząłem się lepiej ubierać. Tak, żeby nie odstraszać już na starcie. Okazało się, że ogromne znaczenie mają porządne i czyste buty.

Ale najważniejsza była zmiana nastawienia w kontaktach z kobietami. Większość facetów każdą odmowę odbiera jako totalną porażkę. Ja doszedłem do wniosku, że prawdziwą porażką jest nie spróbować. Oczywiście, z początku kilka razy strasznie się wygłupiłem, ale z czasem poznałem zasady i w ciągu tych dziesięciu lat miałem kilkanaście partnerek, z których wiele mogłoby być moimi córkami.

Jak się czujesz z taką kobietą?

Czasami po prostu wspaniale. Młode dziewczyny są dopiero u progu dorosłego życia. Wychodząc spod skrzydeł rodziców, chcą coś osiągnąć, coś przeżyć, są pełne optymizmu, przekonane, że czeka je życie pełne przygód i nowych doświadczeń.Co najzabawniejsze, ja czuję dokładnie to samo, choć z domu rodzinnego wyprowadziłem się już dawno. Mam prawie 50 lat, ale ciągle chcę zawojować świat, napisać wspaniałe powieści, namalować arcydzieła, skomponować symfonie.

Niektóre z moich rówieśniczek wprost uwielbiają wyśmiewać się z takich marzeń. A młodsze ode mnie dziewczyny postrzegają mnie właśnie tak jak sam chcę o sobie myśleć. Wierzą, że moje teoretycznie nierealne marzenia naprawdę mogą się spełnić. Jeden z moich przyjaciół (nieco po czterdziestce) powiedział mi kiedyś, że rozmawiając z młodymi dziewczynami czuje się jak w niebie. I to nie ze względu na to, co one mówią. Chodzi o to, jak one potrafią słuchać.

Czasami było, no cóż, dziwnie. Zdarzają się takie dziewczyny, które sprawiają wrażenie, jakby były z innej planety. Przynajmniej jeśli chodzi o preferencje estetyczne, czyli tzw. gust. Kiedyś odkryłem pod sukienką 22-letniej kelnerki z Krakowa gigantyczny tatuaż w kształcie węża oplatającego całe ciało. Innym razem pewna dziewiętnastolatka namówiła mnie na czterogodzinną jazdę nad morze w środku zimy tylko po to, by na plaży odtańczyć taniec ku czci Posejdona. Pomysł romantyczny. Niestety, cały urok prysł po drodze. Moja pasażerka cały czas śpiewała piosenki popularnej wówczas grupy Kelly Family.

Czasami było i dziwnie, i wspaniale jednocześnie. Na przykład, kiedy miałem 38 lat, miałem nawet okazję bawić się na studniówce. Pewnie myślisz, że siedziałem przy stole nauczycielskim i pożądliwie, acz bezradnie przyglądałem się pląsającym wydekoltowanym nastolatkom? Właśnie że nie. Byłem tam w charakterze gościa. Zaprosiła mnie moja ówczesna dziewczyna, 20-latka, która kilka lat była za granicą i liceum kończyła nieco później niż jej rówieśnicy.

Poznaliśmy się przez przypadek. Kilka tygodni wcześniej pomyliła się wykręcając numer i zadzwoniła do mnie. Przez prawie dwa miesiące nasze kontakty ograniczały się do rozmów telefonicznych. Pierwszy raz spotkaliśmy się tuż przed tą studniówką. Ja musiałem pożyczyć smoking, a ona nie mogąc się zdecydować na żadną sklepową sukienkę, sama sobie uszyła satynową suknię, w której wyglądała jak postać z "Lalki" Prusa. No i mój smoking do kompletu. Naprawdę wyróżnialiśmy się z tłumu. To była niezapomniana noc. Dziwna i wspaniała.

Dziewczyna ze skośnymi oczami

No i tak doszliśmy do mojej przyszłej żony. Poznałem ją w dość niezwykłych okolicznościach, bo na budowie. Na wakacje dorabiała sobie u wujka, który miał firmę budowlaną, i tak się złożyło, że to właśnie ona przyszła pomalować moje mieszkanie. Wysoka i zgrabna, z nieco skośnymi oczami i w poplamionym farbami fartuchu.

Początkowo była dla mnie jeszcze jedną ładną dziewczyną, jakich wiele. Zaintrygowała mnie, kiedy z poważną miną powiedziała, że po studiach chce uczyć gry na pianinie upośledzone dzieci. Puściłem jej wtedy starą taśmę z nagraniem mojego ojca grającego na pianinie. Spodobało jej się. Kiedy ja byłem w pracy, ona malowała, a kiedy wracałem, schodziła z drabiny i zaczynaliśmy rozmawiać. Bardzo polubiłem te pogaduszki.

Ale jak długo można malować niewielkie mieszkanko? Myślałem, że kiedy skończy pracę, zniknie z mojego życia na zawsze. Żegnając się, wymieniliśmy się adresami mailowymi i, o dziwo, po dwóch dniach napisała. Zaczęliśmy się spotykać w mieście, dużo spacerowaliśmy i przez cały czas gadaliśmy.

kobiety, seks, bielizna fot. Daniel_Dash 2015/shutterstock

Upłynęło sporo czasu, zanim się w końcu pocałowaliśmy. Ale wcale mi się ten czas nie dłużył. Zrozumiałem, że jest niezwykłym człowiekiem. Od dziecka wpajano jej, że kobieta jest tyle samo warta, co mężczyzna, więc nie musi tracić energii na udowadnianie tego wszystkim dookoła. Bardzo łatwo jest też sprawić jej przyjemność. Ma niebywałą łatwość zauważania i doceniania drobnych gestów. Naprawdę drobnych. Musielibyście zobaczyć, jak się potrafi się cieszyć, kiedy niespodziewanie zaproszę ją na kawę i ciastko do kawiarni.

Było nam ze sobą tak dobrze, że wkrótce przestaliśmy zauważać różnicę wieku między nami. Robimy razem to wszystko, co robią inne pary - chodzimy do kina, na koncerty, jeździmy w góry, no i dyskutujemy, stale mamy sobie coś do powiedzenia.

Planujemy wspólną przyszłość

Razem zastanawiamy się, co i w jaki sposób każde z nas może osiągnąć i jak pogodzić pracę z obowiązkami rodzicielskimi. Bo oczywiście myślimy też o dzieciach. Tworzymy normalną parę, mamy normalne problemy, normalne życie. To, że jestem ponad dwa razy starszy od mojej narzeczonej nie ma żadnego znaczenia. Przynajmniej dla nas.

Inni ludzie najczęściej nie potrafią tego zaakceptować. Również znajomi. Moi przyjaciele nie widzieli nic złego w tym, że spotykam się z młodszymi kobietami - uznali, że to normalny objaw kryzysu wieku średniego. Ale kiedy usłyszeli o ślubie i dzieciach, byli wyraźnie skonsternowani. Jej przyjaciółki też mają wiele wątpliwości. Żeby to tylko wątpliwości: "Rany, on musi być cały pomarszczony"- żachnęła się kiedyś jedna z nich.

Na ulicach ludzie oglądają się za nami. Mężczyźni patrzą na mnie z zazdrością, a kobiety z nieskrywaną odrazą. Dzięki uprzejmości "życzliwych" znamy już chyba wszystkie "przeciw". Oto niektóre z nich:

Zarzut 1: "Przez Ciebie ona nie będzie miała okazji nacieszyć się młodością, przegapi to, co najpiękniejsze"

Czyżby? A gdyby wyszła za mąż za rówieśnika, to by nie przegapiła? Najważniejsze jest to, czy dwoje ludzi biorących ślub darzy się nawzajem szacunkiem i traktuje siebie jak równorzędnych partnerów. Byłoby z mojej strony wielkim zarozumialstwem, gdybym próbował narzucać jej swoją wolę czy swój styl. Gdyby moja narzeczona chciała prowadzić rozrywkowy tryb życia, jak wielu jej rówieśników, to pewnie siedziałaby teraz w jakimś barze. Najwyraźniej jednak woli ten czas spędzić ze mną, bo siedzi właśnie obok.

Zarzut 2: "Ona ciągle jeszcze będzie młoda i atrakcyjna, a ty będziesz stary i niedołężny"

Niekoniecznie. Nie zamierzam się poddawać tak łatwo. Liczę się z tym, że będę musiał ćwiczyć, a być może nawet łykać Viagrę aż do setki. Ale przecież znam grubych i zapyziałych trzydziestolatków, którzy na pewno są w o wiele gorszej formie niż ja.

Zarzut 3: "Jej rodzicom na pewno nie spodoba się, że będą mieli zięcia, który ma tyle samo lat, co oni"

Nieprawda. Okazało się, że dla moich przyszłych teściów o wiele ważniejsze niż mój wiek jest to, czy kocham i szanuję ich córkę. Dodatkową korzyść stanowi fakt, że mamy wiele wspólnego, w związku z czym wizyty u nich sprawiają mi autentyczną przyjemność. A ilu młodszych kandydatów na zięcia może się pochwalić czymś takim?

Zarzut 4: "Boisz się kobiet w Twoim wieku, bo nie masz nad nimi intelektualnej przewagi".

Wcale nie. Mam wiele przyjaciółek w swoim wieku, tylko jakoś nigdy nie miałem ochoty z żadną z nich umówić się na randkę (zresztą z wzajemnością - ich zdaniem, jestem trochę niedojrzały). A mówiąc poważnie, argument jest o tyle nietrafiony, że nie czuję żadnej przewagi intelektualnej nad moją narzeczoną.

Zarzut 5: "Pełnisz w tym związku rolę ojca"

Wielkie mi odkrycie! Przecież każdy związek dwojga ludzi w pewnym sensie stanowi powielenie relacji rodzicielskich. W naszym jest podobnie. Ale wiem doskonale, że gdybym kiedykolwiek potraktował moją ukochaną protekcjonalnie, jak córkę, natychmiast by mnie wyśmiała.

Seks, kobiety, porady seksualne fot. shutterstock.com

Zarzut 6: "Umrzesz dużo wcześniej od niej"

To fakt. Ten problem też mnie długo dręczył. Właśnie ze względu na tę okoliczność tak długo zwlekałem z oświadczynami. Ale kiedy w końcu zdobyłem się na odwagę i wykrztusiłem to z siebie, ona powiedziała, że wolałaby spędzić kilka lat ze mną niż całe życie beze mnie. Przyznaję, popełniłem w życiu parę błędów, ale nie jestem aż tak głupi, żeby odrzucić taką miłość.

Dziś już wiem: znalazłem swoją drugą połówkę. Takie coś nazywa się chyba braterstwem dusz. Jestem więc głęboko przekonany, że nawet gdyby ona miała 49 lat, to też bym się w niej zakochał. Ale ma tylko 21 i wielu ludzi, którzy - tak jak Ty - znają nas tylko ze słyszenia, już z góry zakłada, że to się nie może udać.

Na szczęście ci, którzy widzieli nas razem, nie mają wątpliwości: mówią, że od razu widać, iż jesteśmy dla siebie stworzeni. Dlatego właśnie podejmuję wyzwanie i zamierzam ożenić się z dziewczyną młodszą ode mnie o prawie trzy dekady. Ustaliliśmy już nawet datę ślubu. To będzie 19 lipca. Życzcie nam szczęścia na nowej drodze życia.

Wracasz do gry?

Autor artykułu postanowił skupić się na kobietach młodszych od siebie. Udało mu się to nadspodziewanie dobrze. Oto kilka jego spostrzeżeń.

1. Knajpki i wieczorki dla samotnych to strata czasu - tam grasują głównie kobiety szukające partnerów w swoim wieku. Jeśli szukasz młodszej partnerki, rozglądaj się w bardziej neutralnych, codziennych sytuacjach - w księgarni, windzie, w biurze czy w parku.

2. Dwudziestolatkom znacznie łatwiej umówić się na randkę ze znacznie starszym mężczyzną niż kobietom w okolicach trzydziestki. Dlaczego? Te młodsze z góry wiedzą, że jesteś dla nich za stary. Te starsze nie mają już tej pewności i Twoje zaloty mogą odebrać jako niepokojący znak upływającego czasu. I dlatego mogą Cię "spuścić po brzytwie". Natomiast 19-latka, która dowiaduje się, że masz 42 lata, jest bardziej zaciekawiona niż zaniepokojona.

3. Nic tak nie zniechęca młodych kobiet, jak widok napalonego starszego pana. Hamuj emocje, bądź miły, ale nie nachalny - to podstawa sukcesu.

4. Im dziewczyna mądrzejsza, tym większe szanse na to, że zechce się spotykać ze starszym od siebie mężczyzną. Wśród kobiet, z którymi udało mi się nawiązać intymne związki były m.in. lekarka, doktorantka na uniwersytecie i ekonomistka zarządzająca oddziałem dużej firmy. Inteligentne dziewczyny często bywają znużone sztampowymi zaczepkami swoich rówieśników.

Mam starszego partnera...

Jak z wiekiem stawać się facetem coraz bardziej atrakcyjnym dla kobiet? 25-letnia Justyna odpowiada nam na to pytanie.

Na miejscu Demi Moore w czasach, kiedy jeszcze była żoną Bruce'a Willisa - nie przyszłoby mi do głowy, żeby się umawiać z Leo DiCaprio, nawet świeżo po obejrzeniu "Titanica". Jej nowa miłość - Ashton Kutcher - również wydaje mi się mydłkowaty, nudny i nieciekawy. Może jak będę w wieku Demi (42 lata), inaczej na to popatrzę.

Na razie jestem w wieku Ashtona Kutchera (25 lat) i zawsze tak się składało, że spotykałam się przeważnie z facetami starszymi ode mnie o 10-15 lat. Szukam prawdziwego mężczyzny. A rówieśnicy w większości przypadków są chłopcami i przedłużają ten stan ile tylko się da. Są fajni na imprezach, w każdym razie dopóki nie przesadzą z alkoholem, ale jako partnerzy - do niczego. Unikają odpowiedzialności i zawsze w którymś momencie okazuje się, że jak potrzebujesz pomocy, to ich nie ma, bo wyjechali na snowboard albo przechodzą jakąś misję w grze komputerowej i nie mogą się oderwać.

 

seksowna kobieta fot. mnowicki 2015/shutterstock

Jasne że sam wiek jeszcze nie czyni faceta atrakcyjnym. Niestety, po 35. roku życia jest on albo znudzonym małżonkiem, albo nieudacznikiem, który mieszka z matką, bo nikt tak dobrze jak ona nie robi pierogów. Ale jeżeli trafi się jakiś akurat wolny, samodzielny, zadbany i sympatyczny - to bywa piekielnie atrakcyjny. Składa się na to kilka różnych cech, a mianowicie:

1. Jest doświadczony, ale nie udaje tatuśka

Na mnie i na moje koleżanki bardzo działa aura faceta, który wiele przeżył. Na plewy się nie nabierze, wie, o co chodzi w tym życiu, nie entuzjazmuje się głupio nowymi modami, bo ma do tego dystans. Jednocześnie nie jest zgorzkniały i marudzący, zachowuje pogodę ducha, bo wie, że potrafi sobie poradzić z trudnościami. Nie mówi "ja, w twoim wieku..." albo "za moich czasów...", bo uważa również i obecne czasy za swoje.

Wiem, że poproszony o radę czy o pomoc nie zawiedzie, a jednocześnie nie popisuje się swoimi możliwościami i nie poucza. Nie musi się zresztą przed nikim popisywać, bo nie jest szczeniakiem i zna swoją wartość.

2. Ma wiedzę i otwarty umysł

Często się przekonuję, jak mało moje pokolenie czyta i jak ograniczone ma zainteresowania. Facet w średnim wieku, który mnie ostatnio zafascynował, czytał mnóstwo, śledził prasę na bieżąco i w dodatku potrafił wyjaśniać mi rzeczywistość w bardzo inteligentny i zabawny sposób. Wszystko było dla niego interesujące i warte zastanowienia - nowy kontrowersyjny film, afera Rywina, hip-hop, wydarzenia na świecie i reality na Polsacie. Sama skończyłam studia i zawsze uważałam się za inteligentną i oczytaną, ale dopiero dzięki naszym rozmowom zaczęłam sobie różne rzeczy układać w głowie.

3. Osiągnął sukces, ale dla siebie, nie na pokaz

Podoba mi się spokój faceta, który coś w życiu osiągnął. Żeby było jasne - nie mówię tylko o pieniądzach. Pieniądze są tylko rezultatem jego pracy. Zajmuje się w życiu tym, co daje mu satysfakcję i osiągnął już pewną pozycję. Nie biegnie z wywieszonym językiem w wyścigu szczurów, nie musi się już szarpać, walczyć. Może trochę wyluzować i zacząć sensownie korzystać z zarobionych pieniędzy. I wie, na co warto je przeznaczyć.

4. Jest zdrowy i dba o formę

Umie zadbać o siebie - ma zdrową cerę, dba o zęby, prowadzi higieniczny tryb życia, ale nie popada w obsesję. To raczej kwestia jego aktywnego podejścia do życia - wie, że sam jest odpowiedzialny za swoje zdrowie i wygląd, i nie liczy w tej kwestii na cud. Dla każdej kobiety jest to komunikat, że skoro ten facet potrafi zadbać o siebie, potrafi też zadbać o innych ludzi, na przykład o towarzyszkę życia czy swoje dzieci.

5. Ma swój styl

Wypracował sobie własny sposób ubierania - z klasą, bez szaleństw, ale w dobrym guście. Wszystko to pasuje do jego stylu i tworzy spójną całość. Nie robi z siebie idioty, wkładając ciuchy odpowiednie dla dwudziestolatka. Podąża pół kroku za modą, ceni doskonałe materiały i dobrą jakość. Pokazując się razem z nim, widzę, jakie robi wrażenie na kobietach i jestem z niego dumna.

6. Wie, ile ma lat, ale nie koncentruje się na tym

Czuję, że umawia się ze mną nie dlatego, żeby udawać młodzika i zaimponować kolegom. Jednocześnie nie kokietuje wiekiem i nie udaje starca. Czuje się młodo, ale podchodzi filozoficznie do upływającego czasu.

7. Jest znakomity w łóżku

Doświadczony kochanek doskonale wie, co kobiety lubią w seksie. Jest podniecająco pewny siebie i spokojny. Potrafi żartować, nie traktuje seksu śmiertelnie poważnie, jakby od tego zależało jego życie. Jest uważny i skoncentrowany na mnie, a nie na swoich osiągnięciach. Ma w sobie luz, który i mnie się udziela.

8. Umie rozmawiać

Nie wstydzi się czułych słów. Z drugiej strony, jeżeli coś mu się nie podoba, też o tym mówi, bez napastliwości i kłótni - normalnie. Wiem, że sama mogę mu wszystko powiedzieć i nie będzie mnie oceniał. Co za ulga!

MH 04/2004

Komentarze

avatar
 
 
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij