Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]

Menshealth.PL

PODZIEL SIĘ

1


OCEŃ
4.2

Zaprogramowany na sukces

Jak odnieść prawdziwy sukces, a przy okazji nie zrujnować sobie życia? Ile trzeba determinacji, żeby zwyciężać? Kiedy ambicja z siły napędowej staje się siłą destrukcyjną? Badacze mózgu mają już odpowiedzi na te kluczowe dla Twojej kariery pytania.

Jacek Szumski 2010-03-01
fot. Vincent Dixon

Na rozmaitych szkoleniach uczyłeś się prawdopodobnie nieraz, jakimi cechami powinien oznaczać się tzw. lider. Ale analizując cechy ludzi, którzy osiągnęli sukces zawodowy, odkrywamy, że ciężko znaleźć u nich jakieś cechy wspólne.

Wysoka inteligencja? Różnie z tym bywa. Oczywiście bystrość pomaga, ale jak wynika ze statystyk większość ludzi sukcesu ma IQ ok. 120, czyli trochę powyżej średniej, ale bez przesady. Doskonała umiejętność komunikowania się z ludźmi? Pewnie nie zaszkodzi, ale sukces osiągali też małomówni faceci - typ odludka. W dużej mierze zależy to od branży.

Robert W. Bly, dyrektor Centrum Komunikacji Technicznej, autor 40 książek na temat biznesu, twierdzi, że jest coś, co jednak łączy ludzi sukcesu. Ludzie, którzy do czegoś dochodzą, nie osiągają tego przez przypadek, tylko po prostu wiedzą, czego chcą i umieją wykorzystać dostępne im środki, aby to osiągnąć. Zobaczmy, co się składa na cechy urodzonych zwycięzców.

Twardzi gracze

Bycie typem alfa, który musi dominować i zmiata wszystko, co stoi mu na drodze, jest okupione ogromnymi kosztami. "To kandydaci na zawałowców, tak zwane osobowości typu A - mówi Dean Simonton, profesor psychologii na kalifornijskim uniwersytecie stanowym w Davis. - Funkcjonują w ogromnym stresie, który wywołuje załamania nerwowe czy niekontrolowane napady wściekłości".

Z drugiej strony, taka postawa przynosi profity, i to nie tylko na koncie. "Ludzie, którzy nie dążą uparcie do osiągnięcia swoich celów, są pionkami w życiowej grze. Stają się narzędziem w rękach ambitniejszych - mówi Simonton. - A przecież tylko ambitni kształtują swoje przeznaczenie. Mają poczucie, że tylko sobie zawdzięczają sukcesy i daje im to ogromną satysfakcję".

Dla Sama Waltona, założyciela Wal-Martu, praca była największą pasją w życiu. Kiedy leżał w szpitalu, śmiertelnie chory na raka, miał tylko jedno życzenie - popracować jeszcze trochę. Ożywiał się tylko wtedy, gdy odwiedzali go kierownicy sklepów i dyskutował z nimi zawzięcie, co jeszcze mogliby zrobić, żeby ulepszyć świetnie działającą firmę.

Ale Walton był twardym graczem. Pierwszy mały sklep otworzył w1962 roku, aby w końcu zostać najbogatszym człowiekiem na świecie (zanim zdystansował go Bill Gates). I nigdy nie żałował, że nie pokierował swoim życiem inaczej i nie został hodowcą orchidei. To był wojownik do końca.

Nałogowcy sukcesu

Stale słyszymy i czytamy o ludziach, którzy dzięki gigantycznej ambicji dochodzą do pieniędzy niewyobrażalnych dla przeciętnego człowieka. Ale jak się okazuje, nie o pieniądze toczy się gra. Prof. Gregory Berns z uniwersytetu Emory, który analizował to zjawisko na poziomie neurologicznym, udowodnił starą prawdę ludową, że "pieniądze szczęścia nie dają". Największe pobudzenie w mózgowym "systemie nagrody" powoduje jej oczekiwanie, a nie moment otrzymywania. Najlepszym sposobem na zapewnienie sobie przyjemnych doznań jest ciągłe podejmowanie nowych wyzwań, szczególnie takich, które wydają się trudne.

Pierwsza randka: 5 kroków, by ją zdobyć fot. tankist276 2015/shutterstock.com

Philip Brickman, psycholog społeczny z uniwersytetu Northwester, odkrył, że ludzie, którzy wygrali wielkie pieniądze na loterii, byli mniej szczęśliwi niż wcześniej, kiedy marzyli o wygranej. Wniosek stąd jeden - łatwo się nudzimy. Wygrana? OK, ale co dalej?

Innymi słowy, nasz mózg przyzwyczaja się do pewnych bodźców i przestają one mieć dla nas znaczenie. Musimy po prostu do czegoś dążyć. W celny sposób ujął ten syndrom komik George Carlin: "Kłopot z kokainą - mówił - polega na tym, że po jej zażyciu czujesz się innym człowiekiem. A ten inny człowiek też ma ochotę na działkę."

To ambicja robi z nas tego "nowego człowieka", ponieważ osiągnięcia są źródłem fantastycznego samopoczucia - to jasne. Ale nie trwa to długo. Człowiek się do nich jakoś zbyt łatwo przyzwyczaja. OK, jesteśmy uzależnieni, ale uzależnieni od sukcesu.

Gdzie siedzi ambicja?

U podstaw naszej ambicji leżą procesy rozgrywające się wczęści mózgu zwanej prążkowiem, która jest główną bramą do miejsca, w którym łączą się myśli, uczucia instynktowne, emocje i informacje stałe. Jak to działa? Oto przykład bliski każdemu.

Gdy szef staje w drzwiach z propozycją, która brzmi jak groźba, Twój mózg przeskakuje na wyższe obroty.

Kiedy próbujesz przejechać przez zakorkowane skrzyżowanie, prążkowie decyduje, kiedy wciśniesz pedał gazu. Dodając do tego dopalacz w postaci testosteronu, Twój instynkt zaczyna działać. Im wyższy masz poziom testosteronu, tym bardziej prawdopodobne jest, że wciśniesz jednak ten pedał gazu, wiedząc, że ledwo zdążysz uciec przed nadjeżdżającym SUV-em Lexusa. Podejmujesz takie decyzje nie dlatego, że lubisz wypadki. Robisz to, ponieważ właśnie uniknięcie wypadku powoduje u Ciebie wspaniały nastrój, coś w rodzaju chwilowej euforii.

Skąd ta kretyńska motywacja? Po co w ogóle coś robimy w tej sytuacji? Odpowiedź brzmi następująco - w mózgu znajduje się substancja chemiczna zwana dopaminą, która powoduje chęć działania. Dr Berns nazywa ją "substancją niecierpliwości" i podkreśla, że satysfakcja, jaką odczuwamy, pochodzi z dążenia do celu, a nie osiągnięcia go.

W pewnym stopniu rodzimy się z określonym poziomem ambicji. Niektórzy z nas idą w świat, rzucając się na wszystko, co mogą dostać. Są aktywni, waleczni, agresywni, głodni wiedzy. Inni zadowalają się okruchami ze stołu. Pomiędzy znajdują się wszelkie odcienie ambicji i dominacji. Pokazuje to, jak różnym poziomem dopaminy i testosteronu dysponujemy.

 

12 miesięcy do awansu w pracy fot. rangizzz 2015/Shutterstock

Nie budzić, aż sytuacja będzie krytyczna!

Testosteron gra zasadniczą rolę w kwestii ambicji. U tych, którzy mają go więcej, stwierdza się bardziej rozwinięte części mózgu, zwane ciałami migdałowatymi, które właśnie są odpowiedzialne za poziom ambicji. Mężczyźni z wysokim poziomem testosteronu częściej walczą i więcej z siebie dają. Są skoncentrowani na działaniu, na pracy, są wytrwali i uparci. Ale - co ciekawe - rzadziej się śmieją i mniej mówią. Często wcześniej łysieją, mają mniejszą tkankę tłuszczową, ale za to są pewniejsi siebie. Piłkarze, grzechotniki i ogiery - wszyscy mają wysoki poziom testosteronu.

Każdy z nas ma inny poziom tego hormonu, odziedziczony po rodzicach. Ale ten poziom wzrasta lub spada w zależności od różnego rodzaju czynników, od pory roku zaczynając, a kończąc na tym, czy odnieśliśmy ostatnio sukces, czy porażkę. Nawiasem mówiąc, poziom testosteronu jest różny i u kobiet, w zależności od wykonywanego zajęcia - np. prawniczka ma go więcej od pielęgniarki, szefowa więcej od sekretarki. Procesy chemiczne zachodzące w mózgu są niezwykle skomplikowane i dopiero zaczynamy rozumieć, jak to wszystko działa, ale znaczenie testosteronu i dopaminy nie podlega dyskusji.

Chociaż poziom ambicji jest niezwykle ważny w życiu każdego osobnika, komórek produkujących dopaminę jest niewiele (tylko około 30 tysięcy). Ośrodkiem mózgu najbogatszym w dopaminę jest prążkowie, w którym podejmuje się decyzję o działaniu. Ci z nas, którzy mają dobrze rozwinięte prążkowie, dużo dopaminy i umiarkowany poziom testosteronu, szybko uczą się tego, co można nazwać "fascynacją trudnościami". Krótko mówiąc, ożywiają się dopiero gdy sytuacja jest krytyczna. Prążkowie jest najaktywniejsze, gdy, powiedzmy, Twój szef składa Ci propozycję, która brzmi jak groźba.

"Kortyzol - hormon stresu - wydziela się, gdy nasze dążenie do celu jest zagrożone" - mówi Olivier Schultheiss, profesor psychologii z Uniwersytetu Michigan. To powoduje hormonalną lawinę adrenaliny z dopalaczem w postaci testosteronu i dopaminy. "Mobilizujesz swój umysł i ciało, żeby uniknąć jakichś nieprzyjemnych zdarzeń - mówi Schultheiss - czyli (w języku neurologii) kary".

Kariera: awansuj i przeskocz swojego szefa fot. Pressmaster 2015/Shutterstock

Karą mogą być śmierć, ból, samotność, utrata pracy, ale też perspektywa obniżenia statusu. Im bardziej nieprzewidywalny wynik, tym bardziej pobudzone jest wydzielanie hormonów, a Twoja koncentracja na celu wzrasta. Nic dziwnego, że "...dyrektorzy finansowi mają poziom testosteronu wyższy o 24% niż inni ludzie pracujący w biznesie" - twierdzi doktor James Mc Bride Dabbs, psycholog, który zrobił karierę, badając poziom tych związków u przedstawicieli różnych zawodów.

W sukces jest wpisana możliwość porażki

Ryzykujemy nie dlatego, że lubimy wypadki, ale dlatego, że uniknięcie katastrofy sprawia, że czujemy się świetnie.

Robiąc coś nowego, odkrywczego, co w dodatku może się wiązać z ryzykiem, nasz mózg przeskakuje na inny bieg. Duża dawka dopaminy jest związana z uczeniem się czegoś nowego i trudnego. Co więcej, zajęcie się jakąś ryzykowną działalnością zwiększa poziom testosteronu w krwi (strażacy w drodze na akcję mają wysoki poziom testosteronu, w drodze powrotnej poziom ten znacznie spada).

Dla mężczyzny osiągnięcia zawodowe to jest w dużej mierze test na dominację, co też wiąże się z wysokim poziomem testosteronu. Ale właśnie takie zadania są najbardziej satysfakcjonujące. Zupełnie nowe, niegwarantujące sukcesu. Badania nad strukturami mózgu pokazały, że nagrody, które są bardzo prawdopodobne (jak dla niektórych tzw. trzynasta pensja), nie aktywizują prążkowia ani nie przyczyniają się do produkcji dopaminy i testosteronu, tak jak nagrody nieprzewidziane.

Aby osiągnąć sukces, musisz być nastawiony na porażkę. John F. Kennedy, namawiając naród do wysłania człowieka na Księżyc, powiedział: "Wybieramy pewne rzeczy nie dlatego, że są łatwe, ale dlatego, że są trudne."

 

Internet: e-kstra kasa fot. Cienpies Design 2014/shutterstock

To, jak myślimy o ambicji i sukcesie w dużej mierze zależy od tego, jak zostaliśmy wychowani i jakie talenty otrzymaliśmy, przychodząc na świat. Nie ma urodzonych przegranych. Ale są ludzie, którzy wybierają niewłaściwą drogę lub czują się na nią zepchnięci. Na przykład zostajesz lekarzem, ponieważ Twój ociec też nim jest, a tak naprawdę nienawidzisz medycyny. Uwielbiasz za to naprawiać samochody. Szanse na to, że osiągniesz sukces, wykonując zajęcie, którego nie znosisz, są raczej niewielkie.

Inteligencja nie przeszkadza, ale...

Najbardziej nas kręci nie sukces, czy nagroda, ale samo oczekiwanie.

Wiele badań udowodniło, że ludzie, którzy osiągają niesamowite rzeczy, wcale nie muszą być nadzwyczajnie inteligentni. Są bystrzy, z IQ na poziomie 120-130, ale nie są geniuszami. Doktor Nancy Andreasen, psychiatra i badacz kliniczny z uniwersytetu Iowa, zwraca uwagę w swojej książce "The Creating Brain", że tych niezwykłych osobników charakteryzują odwaga, buntowniczość, indywidualizm, rozrywkowa natura, wytrwałość i ciekawość. Raczej nie mają uprzedzeń i pewnie podążają obraną przez siebie drogą.

Ich otwartość powoduje, że próbują spoglądać na świat zawsze w świeży sposób. Nie ignorują niczego tylko dlatego, że z góry wiedzą, co to jest. Oni przyglądają się rzeczom po kilka razy. Zawsze podchodzą do nowych sytuacji z dużą dozą ciekawości i nie zniechęcają się sytuacjami niejasnymi. Wręcz przeciwnie, właśnie takie sytuacje ich kręcą. Starają się podążać za tym, co ich interesuje i dobrze się przy tym bawić. Tacy ludzie są urodzonymi badaczami, nałogowo ciekawymi, działają wbrew zasadom i konwencjom.

Dr Andreasen pisze, że z tego powodu są często uważani za dziwaków. I tu rada dla nas. Przestańmy przejmować się tym, co o nas ludzie pomyślą, nie bójmy się postąpić wbrew konwencjom czy woli większości. Takie działania pobudzają bowiem kreatywne myślenie i zwiększają szansę na to, że odkryjemy lub zrobimy coś, co przyniesie nam sukces i satysfakcję.

 

Kariera: 7 kroków do awansu w pracy fot. Peshkova 2015/Shutterstock

Gdzie jest miejsce na satysfakcję?

Jak wspominaliśmy, ludzie przesadnie ambitni często nie odczuwają prawdziwej satysfakcji wżyciu. Robert W. Bly podkreśla, że podstawą szczęśliwego życia jest idealna harmonia kilku czynników: zdrowia, kariery, stosunków z innymi ludźmi i pieniędzy. Naukowcy twierdzą, że na poziomie mózgu za osiągnięcie tego typu harmonii odpowiada jeszcze jeden czynnik - serotonina.

Substancja ta pozytywnie wpływa na zachowania - łagodzi agresję i niepohamowany pęd do działania. Ludzie z wysokim poziomem serotoniny są spokojni, pewni siebie, optymistyczni i generalnie sympatyczniejsi. To prawda, że osobnicy alfa z dużym prawdopodobieństwem osiągają w życiu to, co sobie zaplanują, gdyż ich dążenie do sukcesu jest bezwzględne, i podobnie traktują innych ludzi. Jednak nie są oni ani spokojni, ani nie czują się komfortowo. Ciągle znajdują się w stanie podwyższonej gotowości.

Większość ludzi lubi przebywać i pracować z tymi, z którymi się dobrze czują. Okazuje się, że sukces można osiągnąć nie tylko dzięki wysokiemu poziomowi testosteronu. Zajęcia wymagające współpracy z innymi ludźmi, częstych kontaktów z klientami premiują raczej tych, którzy są po prostu sympatyczni i niekonfliktowi. Jednak jeśli mają wystarczający poziom testosteronu i serotoniny, skutkuje to bardzo pożądaną mieszanką agresywności, kompetencji i spokoju, która zjednuje im przychylność otoczenia.

Czujnik błędu

Według psychiatry Jeffreya Schwartza, ze szkoły medycznej UCLA, autora książki "The Mind & the Brain", kiedy prążkowie pracuje normalnie, koordynuje ogromną ilość informacji, których większości nie jesteśmy nawet świadomi, i przekłada to na skomplikowane działania. Co istotne - zawiera także w sobie coś w rodzaju czujnika wyłapującego błędy, a to bardzo istotne narzędzie, które kieruje naszym postępowaniem. Bo przecież nie chodzi tylko o to, co nam da zysk i jak prześcignąć innych. Musimy również wiedzieć, co jest dla nas złe i kiedy się zatrzymać.

U niektórych, z niewyjaśnionych powodów, ten system szwankuje. Skutkiem tego ich ambicja nie ma żadnych hamulców. Ludzie ci ryzykują zbyt wiele, dążąc do celu ryzykują swoje zdrowie, życie, niszczą relacje z bliskimi. Mogą mieć również skłonność do zaburzeń obsesyjno-kompulsywnych.

Urodzeni wygrani?

Jest jeszcze jedna rzecz dotycząca systemów w mózgu - są one pobudzane przez zmiany w środowisku. Stymuluje je nie tylko oczekiwanie na coś dobrego, ale też szok elektryczny czy obrzydliwy zapach. Bardzo mocnym aktywatorem jest ból - być może dlatego, żeby zmotywować nas do znalezienia sposobu zlikwidowania jego przyczyny. Dlatego na przykład tak satysfakcjonujące, chociaż bolesne, jest przebiegnięcie maratonu.

 

Twoje finanse fot. sellingpix 2014/Shutterstock

To, jak myślimy o ambicji i sukcesie w dużej mierze zależy od tego, jak zostaliśmy wychowani i jakie talenty otrzymaliśmy, przychodząc na świat. Nie ma urodzonych przegranych. Ale są ludzie, którzy wybierają niewłaściwą drogę lub czują się na nią zepchnięci. Na przykład zostajesz lekarzem, ponieważ Twój ociec też nim jest, a tak naprawdę nienawidzisz medycyny. Uwielbiasz za to naprawiać samochody. Szanse na to, że osiągniesz sukces, wykonując zajęcie, którego nie znosisz, są raczej niewielkie.

Inteligencja nie przeszkadza, ale...

Najbardziej nas kręci nie sukces, czy nagroda, ale samo oczekiwanie.

Wiele badań udowodniło, że ludzie, którzy osiągają niesamowite rzeczy, wcale nie muszą być nadzwyczajnie inteligentni. Są bystrzy, z IQ na poziomie 120-130, ale nie są geniuszami. Doktor Nancy Andreasen, psychiatra i badacz kliniczny z uniwersytetu Iowa, zwraca uwagę w swojej książce "The Creating Brain", że tych niezwykłych osobników charakteryzują odwaga, buntowniczość, indywidualizm, rozrywkowa natura, wytrwałość i ciekawość. Raczej nie mają uprzedzeń i pewnie podążają obraną przez siebie drogą.

Ich otwartość powoduje, że próbują spoglądać na świat zawsze w świeży sposób. Nie ignorują niczego tylko dlatego, że z góry wiedzą, co to jest. Oni przyglądają się rzeczom po kilka razy. Zawsze podchodzą do nowych sytuacji z dużą dozą ciekawości i nie zniechęcają się sytuacjami niejasnymi. Wręcz przeciwnie, właśnie takie sytuacje ich kręcą. Starają się podążać za tym, co ich interesuje i dobrze się przy tym bawić. Tacy ludzie są urodzonymi badaczami, nałogowo ciekawymi, działają wbrew zasadom i konwencjom.

Dr Andreasen pisze, że z tego powodu są często uważani za dziwaków. I tu rada dla nas. Przestańmy przejmować się tym, co o nas ludzie pomyślą, nie bójmy się postąpić wbrew konwencjom czy woli większości. Takie działania pobudzają bowiem kreatywne myślenie i zwiększają szansę na to, że odkryjemy lub zrobimy coś, co przyniesie nam sukces i satysfakcję.

  

Kariera: jak zwiększyć szanse na pracę po studiach? fot. Sergey Nivens 2014/Shutterstock

Plastyczny mózg

Przez większość dwudziestego wieku naukowcy myśleli, że mózg ludzki przez całe życie bazuje na określonej liczbie neuronów i ich niezmiennych połączeń wykształconych w dzieciństwie. Twierdzili, że mózg dorosłego się nie zmienia. Jednak w ostatnich dziesięcioleciach naukowcy doszli do wniosku, że pogląd ten jest mylny - mózg, a w zasadzie cały organizm, jest niezwykle plastyczny. Nie tylko kształtujemy siebie i swój umysł poprzez doświadczenia okresu dorastania, ale kontynuujemy ten proces przez całe swoje życie.

Psycholog Edward Taub pokazał, jak plastyczny jest mózg, ucząc pacjentów po udarach używania ich sparaliżowanych kończyn, co wtedy uważano za niemożliwe. Ale "przekształcanie" mózgu wymaga wysiłku. Umysł dorosłego, choć wolniejszy w przemianach niż umysł dziecka, jest wstanie radykalnie się zmienić w bardzo krótkim czasie.

Doktor uniwersytetu kalifornijskiego wSan Diego, V. S. Ramachandran, był jednym z pierwszych naukowców, którzy niezbicie udowodnili taki proces u dorosłych. Analizując obraz mózgów osób, które straciły rękę, wykazał, że ta część mózgu, która normalnie odpowiadała za odbiór bodźców z ręki, została zajęta przez nerwy znajdujące się obok, a odpowiadające za odbiór bodźców z twarzy.
Nie możesz zmienić się zupełnie, wiadomo, ale możesz zmienić swoje podejście do osiągnięć. Wiara w to, że można coś osiągnąć, jest podstawą ambicji. Jeśli nie nauka, to na pewno historia pokazuje nam, że większość ludzi nawet nie próbuje robić tego, co uważa za niemożliwe. A świat do przodu popychają ci, którzy wbrew wszystkiemu podejmują wyzwanie.

W 1954 roku wierzono, że nie jest możliwe przebiegnięcie mili w mniej niż 4 minuty. Niektórzy uważali, że może to się skończyć śmiercią. A jednak 6 maja tego roku, Roger Bannister, wtedy 25-letni, przebiegł ten dystans w 3 minuty i 59,4 sekundy. W ciągu kilku tygodni jego rekord został pobity i jest ciągle poprawiany do dziś, po prostu dlatego, że ludzie uwierzyli, że jest to możliwe (na marginesie: w tej chwili rekord świata na tym dystansie to 3 minuty 43,13 sekundy, ustanowiony w 1999 roku przez Hichama El Guerrouja).

Z tego samego założenia wychodzi znany programista komputerowy Seymour Cray, który zatrudnia młodych ludzi prosto po szkole, bo oni jeszcze nie wiedzą tego, co starsi inżynierowie uważają za niemożliwe, i po prostu to robią.

Wszystko to oznacza, że nie ma jednej recepty na sukces, szczęście i satysfakcję wżyciu. Ale wiedza o tym, że jeżeli naprawdę czegoś pragniesz, Twój mózg zmieni się, aby to osiągnąć, może być olbrzymią motywacją do zmiany siebie. Dopamina, testosteron i serotonina są załadowane i czekają na hasło "cel-pal". Nowe cele odpalają ten ładunek.

MH 01-02/2007

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij