Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]

Menshealth.PL

PODZIEL SIĘ

2


OCEŃ
3.6

Jak wyjść z finansowego kryzysu?

Nie trzeba wcale światowego kryzysu, żeby wpaść w finansowe tarapaty. Bez względu jednak na przyczynę, trzeba działać, by tarapaty nie przerodziły się w katastrofę. Na przykładzie jednego lekkomyślnego faceta radzimy, jak wydostać się z pułapki zadłużenia.

Robert Polanowski 2012-01-17
Jeśli jesteś w związku, nie dźwigaj ciężaru zarządzania waszymi funduszami wyłącznie na własnych barkach. Z partnerką trzeba otwarcie rozmawiać o pieniądzach, o priorytetach i planach na przyszłość. Kiedy dwoje ludzi wspólnie kontroluje swoje wydatki, prawdopodobieństwo krachu jest znacznie mniejsze. (fot. Joseph Astor)

Czasami w nocy czułem się, jakby wsysała mnie czarna dziura. Za każdym razem, gdy zamykałem oczy, pojawiała się wizja nękających mnie komorników, ponurych typów z windykacji i facetów z elektrowni odcinających mi prąd. Rany boskie! Co się dzieje z moim życiem!?

Kiedyś byłem jednym z tych, których statystyki opisywały jako młodego, zamożnego mieszkańca dużego miasta. Błyskotliwa kariera na początku lat 90. niejednemu przewróciła w głowie. Byliśmy pierwszym pokoleniem, które uczyło się zachodnich strategii i metod. Firma w nas inwestowała - dobre samochody służbowe, zagraniczne wyjazdy na szkolenia, karnet do drogiego fitness klubu i mnóstwo innych korzyści.

Rachunek za beztroskę

Wszystko się układało. Ożeniłem się, kupiliśmy mieszkanie, podróżowaliśmy i świetnie się bawiliśmy. Nie oszczędzałem, bo niby dlaczego? Byłem przekonany, że dalej może być tylko lepiej. Wkurzały mnie wtedy rzewne artykuły o biedzie, programy telewizyjne pani Jaworowicz i nostalgia za PRL-em. Wkurzali mnie moi rodzice - skromni i nudni, którzy liczyli się z każdym groszem i wakacje spędzali na działce, zbierając porzeczki i agrest na przetwory. Uważałem, że każdy może osiągnąć coś w życiu, wystarczy chwilę pomyśleć i ostro zabrać się do roboty.

A potem pewnego dnia zwolnili mnie z pracy.

Pomyślałem sobie: OK, trzeba spróbować czegoś innego i rozesłałem CV. Nie miałem wątpliwości, że szybko coś znajdę. Po 2-3 miesiącach zacząłem się niepokoić. Co jest? Chodziłem na rozmowy, robiłem różne idiotyczne testy i odpowiadałem na pytania typu: "Czy chętnie pracuje Pan w zespole?" Ale zawsze wybierali kogoś innego. Z mniejszym doświadczeniem, ale też z mniejszymi oczekiwaniami finansowymi, jak mi objaśnili.

Po pewnym czasie znalazłem pracę. Za 1/3 kwoty, którą dostawałem poprzednio, robiłem coś znacznie poniżej moich kwalifikacji. Płacili, ale sterta niezapłaconych rachunków ciągle rosła. Wkładałem je do chińskiej wazy na półce i starałem się o nich zapomnieć. Czasem wyciągałem któryś i płaciłem, ale i tak podejrzewałem, że łączna suma wszystkich jest wielokrotnie większa niż moja pensja. Czułem się fatalnie. Byłem wiecznie zmęczony, bolał mnie kręgosłup, a wieczory spędzałem przed telewizorem, pijąc piwo. W nocy budziłem się i spanikowany myślałem o zbliżającej się katastrofie.

Paskudne rozmowy trzy

Rano w pracy

Mój Szef: - Jak poszło spotkanie z klientem?

Ja: - Jakie spotkanie?! O, k..., rzeczywiście! Zaraz dzwonię do nich.

On: - Co się z panem dzieje? Ciągle pan o czymś zapomina. A gdzie jest raport i prognozy, o które prosiłem?

Ja: - Wie pan, ostatnio mam fatalny okres...

On: - To nie jest usprawiedliwienie. Proszę potraktować tę rozmowę jako ostrzeżenie.

Po południu w domu

Żona: - Halo! Mówię do Ciebie od 15 minut!

Ja: - Ty, daj mi spokój, okej?

Ona: - Dzisiaj rano chcieli nam odłączyć prąd! Dlaczego nie płacisz rachunków?

Ja: - Też mogłabyś się nimi zainteresować.

Ona: - Mam tego dosyć! Nie rozmawiamy ze sobą, seksu zero, nigdzie nie wychodzimy, a Ty co wieczór się upijasz. Przestało mnie to bawić.

Ja: - Przepraszam, że nie jestem zabawny. Facet bez forsy już Cię nie bawi? A mnie nie bawi seks z kimś, kto traktuje mnie jak robaka.

Ona: - Kretyn! Jedyne, co potrafisz, to użalać się nad sobą. Mam ochotę skopać Ci tyłek. Co się z Tobą dzieje?

Długi w większości przypadków nie są pułapką, z której nie mógłbyś się samodzielnie uwolnić. Trzeba tylko zmienić swoje myślenie o pieniądzach. (fot. Joseph Astor)

Wieczorem w pubie

Kumpel z dawnej pracy: - Co się z Tobą dzieje? Nigdzie się nie pojawiasz...

Ja (bardzo pijany): - Wy też nie dzwonicie do kumpla, któremu się noga powinęła.

On: - Niby jak? Twoja komórka nie odpowiada, a telefon domowy masz wyłączony.

Ja (bardzo, bardzo pijany): - Bo nie chce mi się z wami gadać. Tacy jesteście cholernie zadowoleni z siebie. Co wy wiecie o życiu?!

On: - Przestań się wygłupiać! Powiedz, o co chodzi? W końcu jestem Twoim kumplem, daj sobie pomóc!

Ja: - Nie potrzebuję pomocy i dobrych rad.

On: - Stary, w ten sposób stracisz wszystkich kumpli, i to nie przez brak forsy. Ty się po prostu zrobiłeś niemożliwy. Jak Ty wytrzymujesz sam ze sobą?

Spojrzeć prawdzie w oczy

W ciągu jednego dnia dotarło do mnie, że stało się ze mną coś niedobrego. Jestem fatalnym pracownikiem, fatalnym mężem i beznadziejnym kumplem. Co się ze mną dzieje? Potrzebowałem pomocy, chciałem pogadać z kimś rozsądnym i obiektywnym.

Poszedłem do znajomego psychiatry, kumpla z liceum, pod pretekstem, że potrzebuję leków na bezsenność. Zamiast tego dowiedziałem się, że mam normalne objawy przewlekłego stresu. Że mój problem z forsą przypomina uzależnienie. Tak jak przy alkoholizmie czy nadmiernym obżeraniu się, straciłem kontrolę nad swoim życiem.

Zamiast stawić czoła trudnej sytuacji i jak najszybciej zacząć rozwiązywać swoje problemy, uciekam przed spojrzeniem prawdzie w oczy, oszukuję się, obwiniam o swoją klęskę wszystkich dookoła, tracę kontakt z bliskimi, działam destrukcyjnie, piję za dużo, nie ćwiczę, niszczę zdrowie i narażam się na kolejną katastrofę, sabotując swoją pracę.

Co teraz? Po pierwsze, muszę przyznać się przed sobą, że mam problem (a w zasadzie kilka), a po drugie, przystąpić do działania (zdecydowanie i konsekwentnie).

Nowe życie bez długów

Zrobiłem to. Desperacko przeprowadziłem bilans. Po jednej stronie długi, stałe opłaty, a po drugiej przychody i mój obecny stan majątkowy. Nie wyglądało to dobrze, ale przecież spodziewałem się czegoś gorszego. Nie ma rady.

Pierwszy decyzja: trzeba sprzedać samochód. Zresztą i tak go nie używaliśmy, bo już dawno minął termin przeglądu. Potem wybrałem się do banku, gdzie sympatyczna urzędniczka przedstawiła mi najkorzystniejszy plan spłaty zadłużeń (6 sposobów na poradzenie sobie z kredytem, który trudno spłacić, znajdziesz poniżej). Podobne wizyty złożyłem w firmach windykacyjnych i u operatorów telefonów.

Założyłem też wreszcie konto internetowe, żeby na bieżąco kontrolować stan swoich finansów i ustawiłem stałe zlecenia w banku, które miały regulować również spłaty zadłużeń. Na koniec kupiłem przez internet prosty program do kontroli budżetu domowego i staram się skrupulatnie wpisywać wszystkie wydatki. Odkryłem dzięki temu, jak dużo pieniędzy wyrzucaliśmy, kupując głupoty albo robiąc zakupy w sklepiku pod domem, gdzie wszystko jest o 1/3 droższe.

Dojrzałość

Podjęcie działań w magiczny sposób sprawiło, że wróciła mi energia. Poczułem, że znowu kontroluję swoje sprawy. Rozmówiłem się z żoną na temat podziału odpowiedzialności. Do tej pory to ja byłem dyrektorem finansowym rodziny i przyzwyczaiłem ją do tego, że o wszystkim decyduję i za wszystko płacę. Musimy to teraz robić wspólnie. Wiemy obydwoje, że musimy zachować dyscyplinę i nawzajem się pilnujemy.

Nie powiem, że przychodzi to łatwo. Moi rodzice triumfują, co jest irytujące. Co gorsza, pozrywało mi się wiele kontaktów towarzyskich. Ale też i wiele starych odnowiłem. W tym roku na przykład wybieramy się z kumplami ze studiów na Mazury, na spływ kajakowy. Nigdy nie lubiłem upałów w tropikach...

Oni nie chcą Cię zabić. Nie rób głupstw!

Aleksander Roszak, bankowiec i socjolog: "Jest kilka sposobów, na poradzenie sobie z kredytem, który trudno spłacić. Trzeba pamiętać, że bankowi także zależy na tym, żebyś wyszedł na zero. Koszty windykowania kilkutysięcznych pożyczek są zbyt wysokie, lepiej dogadać się z klientem niż wysyłać do niego smutnych panów z agencji".

• Prolongata. Bank zawiesza spłatę kapitału kredytu, trzeba natomiast terminowo spłacać same odsetki. Zwykle wiąże się to z przygotowaniem przez bank nowego planu spłaty kredytu. Czasami bank po prostu odracza spłatę, do czasu poprawy sytuacji finansowej kredytobiorcy. Prolongata może trwać od miesiąca do kilku lat.

Nie czekaj do momentu, w którym finansowy grunt usunie Ci się spod stóp. Zanim Twoje długi zamienią się w megadługi, uruchom program naprawczy, który pozwoli Ci odzyskać finansową równowagę. Kiedy zaczniesz działać, poczujesz również, że odzyskujesz kontrolę nad całym swoim życiem. (fot. Joseph Astor)

Konsolidacja. Jeśli mamy dużo różnych zobowiązań, można zastąpić je jednym. Bank spłaca nasze pożyczki i oferuje nam nowy kredyt, oczywiście niżej oprocentowany. Takie pożyczki są niekiedy przyznawane nawet klientom bez tzw. zdolności kredytowej, figurującym w BIK-u (Biuro Informacji Kredytowej).

Zmiana rodzaju kredytu. Chodzi o spłatę zadłużenia karty kredytowej bądź debetu. W te pułapki klienci wpadają najczęściej. Jeśli zadłużenie osiągnie rozmiary przekraczające Twoje możliwości, możesz poprosić bank o udzielenie kredytu na spłatę karty. Kredyt oprocentowany jest nawet o połowę niżej i co więcej pozostaje Ci limit karty.

Przewalutowanie. Jeśli masz kredyt w walucie, warto zastanowić się nad przewalutowaniem na mniej ryzykowną walutę. Wymaga to jednak znajomości praw rządzących rynkami finansowymi bądź dobrego doradcy bankowego.

Przeniesienie zadłużenia do innego banku, z korzystniejszym dla Ciebie oprocentowaniem. Utrudnieniem będzie to, że większość banków wymaga spłaty zadłużenia przed zamknięciem rachunku kredytu i przed przeniesieniem.

Kredyt pod hipotekę. Kredyt pod hipotekę jest obecnie najniżej oprocentowany na rynku. Trzeba jednak mieć na czym tę hipotekę zastawić. Biorąc kredyt warto go powiązać z ubezpieczeniem na życie i na wypadek utraty pracy. Większa rata, ale i gwarantowany spokój ducha.

Najprostszą i najtrudniejszą do zrealizowania radą jest wydawać tyle, ile zarabiamy. Zadłużaj się rozsądnie i z umiarem, nawet jeśli sporo zarabiasz. Jeśli jednak na takie banały jest już za późno, to przed nieuleczalnymi dłużnikami pojawiła się niedawno nowa możliwość - upadłość. 31 marca 2009 roku weszła w życie ustawa o upadłości konsumenckiej, która umożliwia ogłoszenie bankructwa przez osobę fizyczną. Ale uwaga! Upadłość można ogłosić tylko raz w życiu, a warunki, na jakich można to zrobić, nie są łatwe do spełnienia.

Kiedy przez długi nie możesz zasnąć...

To przychodzi najczęściej nad ranem. Wszyscy dookoła śpią, a Ty przewracasz się z boku na bok, myśląc z przerażeniem, jak tu, do cholery, wybrnąć z tego finansowego impasu. Terapeuci polecają w takich sytuacjach przerwanie negatywnego wzorca myślowego. Oto polecany przez nich środek uspokajający, który pozwoli ci spokojnie zasnąć:

 1.


Wstań z łóżka i rozładuj stres

Jeśli nie możesz zasnąć, bo masz w głowie gonitwę myśli, a Twoje serce bije w przyspieszonym rytmie, po prostu wstań. Kiedy leżysz w bezruchu i w ciemnościach, Twoja odporność na stres jest najniższa. Przejdź się po mieszkaniu, wykonaj kilka ćwiczeń z hantlami, zrób 10 pompek. Daj ujście adrenalinie, która nie pozwala Ci zasnąć. Ćwiczenia spowodują również aktywację poprawiających nastrój neurohormonów. Zjedz kubek jogurtu albo jabłko.

 2.


Przestań demonizować swoje lęki

Spróbuj podejść do swoich lęków racjonalnie. Weź kartkę i ołówek i wypisz sobie wszystko, co Cię niepokoi. Użyj skali od 1 do 10, aby ocenić prawdopodobieństwo, że się to wydarzy. Wypisz trzy argumenty przemawiające za spełnieniem się Twoich koszmarów i trzy argumenty przeciwko. Trzymaj się konkretów i pewników - nie pisz: "Jeśli partia X dojdzie do władzy, a waluta Y jeszcze bardziej straci na wartości...", bo nie jesteś jasnowidzem.

 3.

Opanuj sytuację

Teraz podziel tę listę na dwie kolumny. W jednej umieść problemy, na które masz jakiś wpływ, a w drugiej takie, których rozwiązanie nie zależy od Ciebie (np. kurs euro czy franka). Skoncentruj się na problemach z pierwszej kolumny i pogódź się z tym, że na niektóre rzeczy po prostu wpływu nie masz. Ludzie owładnięci stresem mają wrażenie, że znaleźli się w pułapce bez wyjścia. Jedyną metodą na opanowanie tego uczucia jest uświadomienie sobie, że jest coś, co mogą zrobić. Od tego właśnie zaczyna się ponowne przejmowanie kontroli nad własnym życiem.

 4.


Spójrz w lustro

Nie jesteś przecież mieszkańcem schroniska dla bezdomnych. Być może to, co jawi Ci się jako katastrofa, to tylko pewna zmiana trybu życia. Polecamy ćwiczenie, które może Ci się wydać głupie, ale jest zadziwiająco skuteczne. Wypisz sobie wszystkie rzeczy, w których jesteś dobry, na których się znasz, i których robienie sprawia Ci przyjemność. A teraz zrób listę rzeczy, które cenisz i uważasz za istotne w Twoim życiu. Przeczytaj to sobie uważnie, nie jest tak źle, prawda? No, to teraz wracaj do łóżka.

Zobacz także:  Jak bez szwanku wyjść z długów?

MH 06/2004

W sytuacji kryzysowej może mieć wiele różnych dróg wyjścia z finansowego impasu, ale narastający stres i lęk może odebrać Ci zdolność trzeźwego myślenia. Skorzystaj z pomocy specjalistów - doradców finansowych, psychologów itp., jeśli  czujesz, że sam już sobie nie radzisz. (fot. Joseph Astor)

Czasami w nocy czułem się, jakby wsysała mnie czarna dziura. Za każdym razem, gdy zamykałem oczy, pojawiała się wizja nękających mnie komorników, ponurych typów z windykacji i facetów z elektrowni odcinających mi prąd. Rany boskie! Co się dzieje z moim życiem!?

Kiedyś byłem jednym z tych, których statystyki opisywały jako młodego, zamożnego mieszkańca dużego miasta. Błyskotliwa kariera na początku lat 90. niejednemu przewróciła w głowie. Byliśmy pierwszym pokoleniem, które uczyło się zachodnich strategii i metod. Firma w nas inwestowała - dobre samochody służbowe, zagraniczne wyjazdy na szkolenia, karnet do drogiego fitness klubu i mnóstwo innych korzyści.

Rachunek za beztroskę

Wszystko się układało. Ożeniłem się, kupiliśmy mieszkanie, podróżowaliśmy i świetnie się bawiliśmy. Nie oszczędzałem, bo niby dlaczego? Byłem przekonany, że dalej może być tylko lepiej. Wkurzały mnie wtedy rzewne artykuły o biedzie, programy telewizyjne pani Jaworowicz i nostalgia za PRL-em. Wkurzali mnie moi rodzice - skromni i nudni, którzy liczyli się z każdym groszem i wakacje spędzali na działce, zbierając porzeczki i agrest na przetwory. Uważałem, że każdy może osiągnąć coś w życiu, wystarczy chwilę pomyśleć i ostro zabrać się do roboty.

A potem pewnego dnia zwolnili mnie z pracy.

Pomyślałem sobie: OK, trzeba spróbować czegoś innego i rozesłałem CV. Nie miałem wątpliwości, że szybko coś znajdę. Po 2-3 miesiącach zacząłem się niepokoić. Co jest? Chodziłem na rozmowy, robiłem różne idiotyczne testy i odpowiadałem na pytania typu: "Czy chętnie pracuje Pan w zespole?" Ale zawsze wybierali kogoś innego. Z mniejszym doświadczeniem, ale też z mniejszymi oczekiwaniami finansowymi, jak mi objaśnili.

Po pewnym czasie znalazłem pracę. Za 1/3 kwoty, którą dostawałem poprzednio, robiłem coś znacznie poniżej moich kwalifikacji. Płacili, ale sterta niezapłaconych rachunków ciągle rosła. Wkładałem je do chińskiej wazy na półce i starałem się o nich zapomnieć. Czasem wyciągałem któryś i płaciłem, ale i tak podejrzewałem, że łączna suma wszystkich jest wielokrotnie większa niż moja pensja. Czułem się fatalnie. Byłem wiecznie zmęczony, bolał mnie kręgosłup, a wieczory spędzałem przed telewizorem, pijąc piwo. W nocy budziłem się i spanikowany myślałem o zbliżającej się katastrofie.

Paskudne rozmowy trzy

Rano w pracy

Mój Szef: - Jak poszło spotkanie z klientem?

Ja: - Jakie spotkanie?! O, k..., rzeczywiście! Zaraz dzwonię do nich.

On: - Co się z panem dzieje? Ciągle pan o czymś zapomina. A gdzie jest raport i prognozy, o które prosiłem?

Ja: - Wie pan, ostatnio mam fatalny okres...

On: - To nie jest usprawiedliwienie. Proszę potraktować tę rozmowę jako ostrzeżenie.

Po południu w domu

Żona: - Halo! Mówię do Ciebie od 15 minut!

Ja: - Ty, daj mi spokój, okej?

Ona: - Dzisiaj rano chcieli nam odłączyć prąd! Dlaczego nie płacisz rachunków?

Ja: - Też mogłabyś się nimi zainteresować.

Ona: - Mam tego dosyć! Nie rozmawiamy ze sobą, seksu zero, nigdzie nie wychodzimy, a Ty co wieczór się upijasz. Przestało mnie to bawić.

Ja: - Przepraszam, że nie jestem zabawny. Facet bez forsy już Cię nie bawi? A mnie nie bawi seks z kimś, kto traktuje mnie jak robaka.

Ona: - Kretyn! Jedyne, co potrafisz, to użalać się nad sobą. Mam ochotę skopać Ci tyłek. Co się z Tobą dzieje?

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij