Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
5.0

Battlefield 1: z bagnetem na czołg - nasza recenzja

We wszystkich grach chodzi z grubsza o to samo. Skakanie, strzelanie, czasami rozwiązywanie łamigłówek – i tylko od sposobu opowiedzenia historii zależy, czy do czynienia mamy z produkcją wybitną, czy tylko wydmuszką.

Battlefield 1 fot. Wydawcy, Producenci
W okopach I Wojny Światowej

Jaka była największa wada ostatniej gry szwedzkiego studia EA Dice, "Star Wars Battlefront"? Brak trybu dla pojedynczego gracza. Jaka jest największa wada najnowszej gry szwedzkiego studia EA Dice, "Battlefield 1"? Obecność tego trybu.

Poprzednim razem sprawa była jasna: doskonały multiplayer to gra właściwa, kto więc nie ma ochoty na sieciowe rozgrywki, powinien szukać sobie innego tytułu. Teraz "single" jest integralną częścią gry. Niestety, tylko w menu głównym, bo trudno uznać go za taki po przejściu całości.

Rzecz zaczyna się świetnie – prolog, w trakcie którego gracz od razu rzucony na front zaczyna sobie zdawać sprawę z tego, jak wyglądać może chaotyczna rzeź, w której chodzi tylko o to, aby szybko nie zginąć, robi ogromne wrażenie. Jak dobrym strzelcem byś nie był, nie uda Ci się to.

Raz po raz będziesz obserwować wyświetlające się na ekranie nekrologi, aby po chwili znów wcielić się w innego "wybrańca" przeznaczonego do odstrzału, dźgnięcia bagnetem albo potraktowania gazem bojowym. Pokazuje to, jak bardzo "Battlefield 1" jest zmarnowanym konceptem.

Późniejsze opowieści (a jest ich jeszcze pięć) przenoszą nas na różne areny I wojny światowej. Sam ten fakt jest po prostu cudowny, zwłaszcza w świecie, w którym strzelanki oderwały się od historii i skierowały ku przyszłości.

Battlefield 1 fot. Wydawcy, Producenci
Szkoda tylko, że skupiono się na końcówce konfliktu, gdy postęp technologiczny umożliwiał już naprawdę masowe zabijanie żołnierzy. Jeśli kojarzysz pierwszą globalną jako powolne wychylanie się z okopów i problemy z przeładowaniem karabinu, będziesz zdziwiony: jest szybko i agresywnie.

Rozciągnięcie fabuły na całą wojnę mogłoby dać ciekawy efekt: oto rozwijająca się technologia na pewno nie działa w służbie człowieka. Mam też wrażenie, że opowiedziane historie mają trochę za mały ciężar gatunkowy, są zbyt infantylne, a przede wszystkim za krótkie.

Każda z nich, może odrobinę inaczej poprowadzona, nadawałaby się na osobną, świetną grę. Ostateczny efekt jest jednak, najkrócej mówiąc, rozczarowujący, choć gra wygląda przepięknie, a i strzela się przyjemnie (o ile to właściwe słowo). Multiplayer jest z kolei genialny, ale do tego już się przyzwyczailiśmy.

MH 12/2016

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij