Skocz do zawartości


Zdjęcie

Problem z kobieta klamczuszka


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
11 odpowiedzi w tym temacie

#1 Kubek0

Kubek0

    Debiutant

  • Forumowicze
  • Pip
  • 4 postów

Napisano 19 kwiecień 2012 - 10:57

Witam wszystkich, mam pewien problem.
Jestem z kobieta w zwiazku prawie 2 lata. Od 10 miesiecy mieszkamy ze soba. Pracujemy, studiujemy, mamy kota (jakby to bylo istotne ;) ):)
Kocham Ja i wiem (albo chce wiedziec) ze to wlasnie ta. Z reszta czuje sie do Niej bardzo przywiazany i gdy sie dluzej nie widzimy troche mi Jej brakuje.
Ja jestem akceptowany przez jej rodzine , Ona tez przez moja i nasze rodziny sie lubia.
Problem jest tylko w tym, ze mamy baaardzo silne charaktery oboje i ciezko nam sie przyznac do bledu.
Problemem jest tez to, ze ona oklamuje mnie w drobnych rzeczach, nie nie zdradza z reszta ja Jej tez nie ale np umawiamy sie,ze gdzies wychodzimy po czym Ona zapomina o tym i umawia sie z kolezankami.
Mowi np. ze zadzwoni do mnie o jakiej porze by cos omowic po czym nie dzwoni. Albo umawiamy sie ze wroci o tej i o tej godzinie bo cos musimy zalatwic po czym jak nastolatka spoznia sie 2h...
Mam osobiscie dosc tych klamstw i tego, ze moje tlumaczenie nic nie zmienia. Postawilem sprawe na ostrzu noza, ze jesli nie popracuje nad tym i nie przestanie klamac ten zwiazek si sypnie. Teraz pytanie do doroslych uzytkownikow tego forum:
jak sprawic zeby ten zwiazek sie nie sypnal i co robic ze swojej strony zeby dac jej sile na naprawe tego.
Powiedzialem, ze nie wytrzymam tego w sobote gdy umawialismy sie ze pojdziemy na urodziny jej kolezanki (nie jest dla mnie mila ale ze to przyjaciolka mojej dziewczyny to stwierdzilem ze pojde) i odwolalem specjalnie szkolenie wspinaczkowe na ktorym mialem uczestniczyc (uwielbiam wspinaczke).
Jednak ona chciala isc sama i powiedziala mi o tym jak juz sie szykowalismy jakies 30 min przed... nie wtrzymalem , ale ok poszla ja zostalem sobie w domu. W niedziele nie odezwalismy sie do siebie slowem, w poniedzialek wieczorem obejrzelismy tylko razem film, we wtorek powiedziala ze zadzwoni jak bede w pracy, nie zadzwonila, podobnie w srode, dzis mamy czwartek. Czy ta kobieta ma szanse sie zmienic?
Nie mowcie zeby porozmawiac, rozmawialem tlumaczylem, ona przepraszala i wciaz to samo...




PS. przepraszam za brak PL znakow- niestety w firmie nie mamy PL jezyka na komputerach.

#2 pierro100

pierro100

    Stały bywalec

  • Forumowicze
  • PipPipPipPip
  • 561 postów

Napisano 19 kwiecień 2012 - 11:11

Po raz kolejny powtórzę:
1. Ludzie się nie zmieniają.
2. Wszyscy kłamią.

A co do ciebie to nie sądzisz, że jesteś przewrażliwiony? Daj spokój chłopie, rzucasz się jak wesz na grzebieniu o to, że powiedziała że zadzwoni i nie zadzwoniła, że się spóźnia itd... Nie demonizuj z tymi kłamstwami.

#3 Cesc#4

Cesc#4

    Weteran

  • Forumowicze
  • PipPipPipPipPip
  • 1058 postów

Napisano 19 kwiecień 2012 - 12:14

pierwsza sprawa - mieszkacie ze sobą i potraficie strzelać takie fochy że się nie odzywacie? paranoja moim zdaniem.

po drugie pamiętaj, że kobiety są od nas inne. jeśli my czegoś wymagamy od kogoś, z reguły wymagamy też od siebie. kobiety niekoniecznie co wynika z tego, że wolą znajdować się pod opieką faceta, więc niejako czują nad sobą jakiś parasol ochronny.

Kobiety inaczej też reagują na stawianie warunków. Dla Ciebie logicznym jest, że gdyby Twoja partnerka powiedziała "nie podoba mi się to czy tamto" i gdyby rzeczywiście miała rację, że z czymś jesteś nie w porządku, i zagroziła Ci rozstaniem, to się ogarniesz, zepniesz i wyeliminujesz tą wadę. ale już kobiecie kategorycznie czegoś zabronić czy wymuszać czegoś groźbą bądź naciskiem nie wolno. dlaczego? bo są (z reguły) delikatniejsze, i z całej takiej historii wyciągają inny morał - nie taki, żeby to zmienić, ale taki, że nie znała Cię od tej strony, że zawiodłeś ją bo straszysz rozstaniem, a przecież mówiłeś że ją kochasz i że będziecie razem, itd itd. krótko mówiąc - może nie że prośbą, ale też nie groźbą. po prostu pokaż jej, że skoro ona nie zawsze uwzględnia Cię w swoich planach, a i Waszych wspólnych ustaleń nie traktuje priorytetowo, Ty potrafisz się bez niej obejść. jeśli nie przyjdzie na umówioną godzinę - wybierz się gdzieś sam. nie zadzwoni - umów się na wieczór z kumplami.

#4 Hogg

Hogg

    Stały bywalec

  • Forumowicze
  • PipPipPipPip
  • 749 postów

Napisano 19 kwiecień 2012 - 12:22

Jako że jestem i pełnoletni ( i myślę, że także dorosły), mam żonę i nawet potomka - to chyba kwalifikuję się do tego, żeby odpowiedzieć na Twoje pytanie. Odpowiadam: porozmawiaj z Nią o tym co Ci przeszkadza. Ale tak "na poważnie" a nie, że coś tam będziesz bąkał pod nosem. Pozdrawiam
PS
A to, że woli czasem spędzić czas z koleżankami bez Ciebie to zdrowy objaw. Ja też nie jestem 24/h z żonę. I nawet sobie tego nie wyobrażam :rolleyes:

#5 Dantes

Dantes

    Debiutant

  • Forumowicze
  • Pip
  • 24 postów

Napisano 19 kwiecień 2012 - 12:31

Pytanie czy ona tak zachowywała się od początku?

Jeśli tak, zaczekałbym jakiś czas by zobaczyć jak potraktowała postawienie sprawy na ostrzu noża.
Jeśli wzięłaby sobie do serca i widziałbym starania - dobry znak i dotarcie to kwestia czasu i pracy. Jeśli nie - zacząłbym się zachowywać tak samo - "kochanie, oczywiście że mi zależało, ale wyobraź sobie, że barca przegrała - musieliśmy to obgadać z przyjacielem i dlatego spóźniłem się dwie godziny". Rozmowa nie pomaga -> niech poczuje się tak samo.

Jeżeli od jakiegoś czasu tak się zachowuje - powiązałbym tę sprawę z Waszymi "silnymi charakterami". Być może próbuje w ten dziwny sposób Ci coś pokazać. Może szuka Twojej uwagi, może nie potrafi o czymś powiedzieć.

Silnym charakterem nie usprawiedliwiałbym trudności w przyznaniu się do błędu. To raczej objaw niedojrzałości niż silnego charakteru.

#6 Maćko

Maćko

    Nowy na forum

  • Forumowicze
  • PipPip
  • 64 postów

Napisano 19 kwiecień 2012 - 13:24

-

Użytkownik Maćko edytował ten post 19 kwiecień 2012 - 13:28


#7 Maćko

Maćko

    Nowy na forum

  • Forumowicze
  • PipPip
  • 64 postów

Napisano 19 kwiecień 2012 - 13:27

Postawilem sprawe na ostrzu noza, ze jesli nie popracuje nad tym i nie przestanie klamac ten zwiazek si sypnie. Teraz pytanie do doroslych uzytkownikow tego forum:
jak sprawic zeby ten zwiazek sie nie sypnal i co robic ze swojej strony zeby dac jej sile na naprawe tego.
Powiedzialem, ze nie wytrzymam tego w sobote gdy umawialismy sie ze pojdziemy na urodziny jej kolezanki (nie jest dla mnie mila ale ze to przyjaciolka mojej dziewczyny to stwierdzilem ze pojde) i odwolalem specjalnie szkolenie wspinaczkowe na ktorym mialem uczestniczyc (uwielbiam wspinaczke).
Jednak ona chciala isc sama i powiedziala mi o tym jak juz sie szykowalismy jakies 30 min przed... nie wtrzymalem , ale ok poszla ja zostalem sobie w domu. W niedziele nie odezwalismy sie do siebie slowem, w poniedzialek wieczorem obejrzelismy tylko razem film, we wtorek powiedziala ze zadzwoni jak bede w pracy, nie zadzwonila


Dokładnie tak samo zachowuje sie moja kobieta. To zwykłe zniewolenie. Człowiek potrzebuje czasem czasu dla siebie. I co?? Przez reszte zycia chcesz spędzić czas na kanapie i patrzec jej w oczy?? Daj jej też trochę wolnej ręki i jak ona idzie do kolezanki na urodziny a ty zostajesz w domu to nie rób fochów tylko wyjdz np na spacer z kotem :lol: albo sobie znajdz zajęcie i sklejaj modele. Nie wiem. Wiem że jesteś chyba na bardzo na serio. Kobiety takie sa.

#8 Kubek0

Kubek0

    Debiutant

  • Forumowicze
  • Pip
  • 4 postów

Napisano 19 kwiecień 2012 - 14:27

Dzieki na wstepie za wszelkie komentarze. W tym calym wyjsciu nie chodzilo o samo wyjscie jako oderwanie sie od 2 osoby chociaz na chwile. Sorry ze nie dopisalem bo nie chcialem tworzyc wall postow . Wygladalo to tak,ze od poczatku mialem tam isc z nimi a jak wyszlo ze tylko dziewczyny beda to powiedzialem zeby sama szla na urodziny a ja dojde na impreze bo mialem ochote sie pobawic, a moja panna jest na tyle zazdrosna, ze jak mam gdzies wyjsc z grupa swoja ze studiow to chce koniecznie isc z nami. Wiec tu chodzilo wlasnie o takie "tez tak zrobie" o czym wlasnie piszecie. Dlatego sie zdenerwowalem. A co do zajecia i pasji to wlasnie jest o tyle problem, ze ja je mam- w sensie wychodze sie powspinac czy tez sledze stale tematy i fora zwiazane z tym sportem, a moja kobieta pasji nie ma. I mowi o tym otwarcie. Dlatego nie mam nic przeciwko, zeby wyszla gdziekolwiek ale skoro sie umawiamy to chyba logiczne zeby tej umowy przestrzegac. Dodam jeszcze jedno- nie spozniam sie i jak mowie ze bede o 2 w nocy to jestem o 1,55. Wiec tu bardziej pytanie do niej zawsze pada czy Ona to potrafi wgl doceniac bo moglbym przeciez wracac zalany w trupa po 2 dniach ... ale watpie ze na tym polega zwiazek.

Użytkownik Kubek0 edytował ten post 19 kwiecień 2012 - 14:29


#9 BanginMan

BanginMan

    Bywalec

  • Forumowicze
  • PipPipPip
  • 166 postów

Napisano 21 kwiecień 2012 - 15:06

Coś na ten temat wiem z autopsji, niestety. Takie kobiety są totalnie irytujące, ale i pociągające. I tu pies pogrzebany.

Dobrze, że masz swoje pasje. W tym szukałbym rozwiązania; pokaż jej, że jesteś niezależny i ona tak do końca do szczęścia nie jest Ci potrzebna. Poświęć więcej czasu na siebie niż na was lub na nią. (Na marginesie - dobrze byłoby, gdybyś był taki z natury;-) ) Wyjdź na ściankę, spotkaj się ze znajomymi, oglądaj sport (który jej nie zainteresuje), przeczytaj książkę itp. itd.

I, jak ktoś już pisał, pozwól jej poczuć się czasem tak jak Ty - wykiwany. Akurat kiedy mówię, że przyjdę czy zadzwonię to wychodzę z założenia, że trzeba być słownym, ale czasem zaplanuj sobie wieczór/popołudnie bez niej. Pójdź gdzieś/pojedź bez jej wiedzy. Sprawdzisz przy okazji czy jesteś asertywny i czyj charakter jest silniejszy.

I jak niżej:

po prostu pokaż jej, że skoro ona nie zawsze uwzględnia Cię w swoich planach, a i Waszych wspólnych ustaleń nie traktuje priorytetowo, Ty potrafisz się bez niej obejść. jeśli nie przyjdzie na umówioną godzinę - wybierz się gdzieś sam. nie zadzwoni - umów się na wieczór z kumplami.


niech wie, że jej niezorganizowanie masz gdzieś. Jej zazdrość o Ciebie to będzie Twój atut.

#10 Brylant

Brylant

    Weteran

  • Zbanowani
  • PipPipPipPipPip
  • 5761 postów

Napisano 21 kwiecień 2012 - 19:30

Po raz kolejny powtórzę:
1. Ludzie się nie zmieniają.
2. Wszyscy kłamią.

a ja Ci powtarzam po raz ostatni żebyś nie używał sformułowania , że wszyscy kłamią ponieważ mnie osobiście to uwłacza- mów sobie -"ja kłamię , cała moja rodzina i znajomi też"..ale nie "wszyscy"

pierwsze stwierdzenie mnie nie obraża, ale w 100% się z nim także nie zgadzam
proponuje dorosnąć , poznać trochę życie a potem mędrkować

Kubek0
rozumiem Twoje poirytowanie całkowicie

porozmawiaj na poważne- powiedz, że tak cie to irytuje, że nawet rozważasz rozstanie ..
może się jednak zmieni..

#11 Reins

Reins

    Bywalec

  • Forumowicze
  • PipPipPip
  • 100 postów

Napisano 21 kwiecień 2012 - 20:56

Witaj!

Czytając Twój post czułem się jakbym czytał streszczenie swoich relacji z dziewczyną, z tą tylko różnicą, że nie mieszkamy razem. Borykałem (w sumie nadal się borykam) z podobnymi problemami. Jedyna rada to taka, której udzielili Ci już forumowi koledzy kilka postów wyżej - pokaż jej, że jesteś facetem z jajami i że także potrafisz ją ignorować tak jak ona to robi. A gdy "puszcza focha" udawaj jak gdyby się nic nie stało. U mnie podziałało!

Pozdrawiam!

#12 Kubek0

Kubek0

    Debiutant

  • Forumowicze
  • Pip
  • 4 postów

Napisano 23 kwiecień 2012 - 8:57

Dziekuje wszystkim za pomoc- odpisze mniej wiecej jak sie sprawy potoczyly:
1. W srode wieczorem szczerze pogadalismy co nas w sobie boli, zrobilo Jej sie glupio zrobilo za to wyjscie z kolezankami, ze mnie wystawila ale z drugiej strony powiedziala, ze potrzebowala takiego wyjscia tylko z nimi. Jeszcze raz wytlumaczylem, ze nie mam nic przeciwko i powiedzialem, ze mam pretensje tylko o glupie zachowanie sie Jej.
2. W czwartek chciala zabrac mnie do kina ale ja mialem juz w planach troche dluzej posiedziec na silowni wiec odmowilem. Zapytala tylko z obawa czy nie chce isc przypadkiem na piwo ze swoja grupa. Odpowiedzialem, ze nie mam propozycji takich narazie. Nie dala za wygrana jednak i wieczorem zabrala mnie na bilard. Bylo fajnie- wreszcie sie posmialismy i dalem Jej wygrac kilka razy oczywiscie rozgramiajac Ja w finalowej partii.
5. W piatek okazalo sie ze bedzie mozliwosc pogrania w bete gry Diablo 3 wiec nic Jej nie mowiac zaprosilem kumpla na wieczor i gralismy sobie do 4 nad ranem. Oczywiscie troche sobie popilismy. Jak wrocila do domu to byla troche zaskoczona obecnoscia kumpla ale przesiedziala w drugim pokoju wieczor, jakies seriale poogladala i poszla spac, a my gralismy dalej.
6. W sobote obudzila mnie w dosc mily sposob (jesli wiecie co mam na mysli ^_^ ), z lozka wyszlismy po 14 dopiero ;)
7. Mialem zrobic obiad w sobote ale odwolalem to zostawiajac jej kase i mowiac zeby cos sobie zamowila. Po czym poszedlem z innym kumplem na piwo ale ze mielismy isc ze wspolnymi znajomymi wieczorem do pubu to pojechalem prosto od kumpla. Troche byla zazdrosna czy nie poszlismy gdzies z kumplem na panieny bo sie kleila caly wieczor do mnie.
8. W niedziele jakos leniwie to wszystko przebiegalo ale staralem sie juz siedziec z Nia co nie przeszkodzilo mi grac jakies 3h na kompie. Zaproponowalem zeby pojechala do swojej mamy ja odwiedzic. Ja mialem czas dla siebie i poszedlem na scianke. Wrocila mocno steskniona i tak do dzis z zapewnieniami o milosci, tesknocie itp takie tam co dziewczyny czesto mowia.


Reasumujac:
chyba podzialalo ale na efekty trzeba czekac dluzej. Nadmienie tylko, ze jak sie gdzies tam umawialismy teraz to byla punktualnie i czekala na mnie wiec chyba jednak troche sie zmienia powoli.

Użytkownik Kubek0 edytował ten post 23 kwiecień 2012 - 9:01