Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
4.9

WHITE Collar Boxing: białe kołnierzyki, czerwone rękawice

Pierwsza zasada klubu walki? Nie mówić o klubie walki. Druga? Tak samo. Łamię je wszystkie, żeby pokazać, jak wyglądają przygotowania do gali White Collar Boxing. Przede mną dwa intensywne miesiące, po których stanę w ringu naprzeciwko faceta, który trenował równie mocno albo i mocniej niż ja. I tylko jeden z nas po ostatnim gongu okaże się zwycięzcą.

Ty również możesz sprawdzić się w walkach White Collar Boxing. 
Ring wolny, starcie pierwsze

Już rozgrzewka daje w kość. Zaczyna się od spokojnego biegu, po którym dochodzą kolejne elementy, już typowe bokserskie. Zanim wejdę do ringu, robię jeszcze dziesięć szybkich rund na drabince szybkościowej. To nie jest łatwa zabawa, chociaż po filmikach z YouTube sądzić można inaczej – że to bułka z masłem. Gubię krok, całość robię raczej ślamazarnie niż szybko. Kolejny element trafia właśnie na listę do poprawy.

Chwilę później brzmi sygnał timera interwałowego. Mam 3 minuty, żeby powalczyć z cieniem, pokazując trenerowi Piotrowi Kuczyńskiemu, co mniej więcej potrafię. Robię doskok do wyimaginowanego przeciwnika, sprzedaję mu dwa lewe proste, prawy prosty, całość kończę lewym sierpem. Po którym szybki unik, zwód – i tak dalej. W końcówce rundy jeszcze przyspieszam.

Tak wygląda początek mojego pierwszego treningu przed galą białych kołnierzyków. 13 października w restauracji Champions w Warszawie śmiałkowie z całej Polski staną do walki o pasy WCB, White Collar Boxing. Idea boksu białych kołnierzyków nie jest nowa, w Polsce to jednak wciąż świeża sprawa. Realizowana teraz przez Rafała Jackiewicza, świetnego zawodnika, który postanowił wyjść naprzeciw facetom, którzy po całym dniu przy biurku potrzebują adrenaliny, potrzebują emocji, potrzebują sprawdzić się w walce. Czyli fight club, ale na zasadach czysto bokserskich. Postanowiłem sprawdzić, jak to wygląda w praktyce i zostać jednym z takich śmiałków.

Redaktor naczelny MH Piotr Makowski trenuje przed bokserską galą. Na zdjęciu z trenerem Piotrem Kuczyńskim.
Dlatego po rundzie pokazowej wiążę bandaże bokserskie, wchodzę do ringu i tam ćwiczę z trenerem kombinacje i precyzję na popularnych makaronach. Staram się maksymalnie skupić – to wcale nie jest takie łatwe, i nie chodzi mi o to, że już na tym etapie jestem mocno zmęczony. Po prostu uśmiech nie schodzi z mojej twarzy, bo oto realizuję jedno ze swoich marzeń – przygotowuję się do walki jak profesjonalny zawodnik.

Projekt WCB

To już druga edycja WCB, szlak jest więc przetarty. Mam przed sobą 30 treningów z trenerem Piotrem Kuczyńskim we wrocławskim klubie Maximus, możliwość sparingów z samym Rafałem Jackiewiczem (biorę w ciemno, czekajcie tylko na naszą relację), pakiet odżywek i podstawowy sprzęt bokserski. Trenuję we Wrocławiu, bo tutaj, jak wiesz,  mamy redakcję. Ale treningi odbywają się w jeszcze dziesięciu innych miastach Polski – nic więc nie stoi na przeszkodzie, abyś do inicjatywy dołączył (sprawdź wszystkie szczegóły na boksdlawszystkich.pl) – i kto wie, może spotkamy się w ringu.

Będziesz miał nade mną tę przewagę, że będę tutaj dzielił się szczegółami z moich treningów, starając się przemycić bokserskie niuanse, triki i fitnessowe patenty ze świata pięściarstwa. Wszystko po to, żeby pokazać Ci, jak w praktyce wygląda cykl bokserskich przygotowań do walki.

Walka o pas

Przyznam, że sam jestem tego wszystkiego cholernie ciekaw. Nieskromnie przyznam, że coś o boksie wiem i trochę rund w życiu sparowałem. Pięściarstwo to moja pasja, uwielbiam trenować, boksuję tak często, jak tylko mogę. Problem w tym, że czasu coraz mniej, a obowiązków coraz więcej. Dlatego do wrocławskiej Gwardii, w której stawiałem pierwsze bokserskie kroki na treningach prowadzonych przez Dimę Lenkova (to dzięki niemu potrafię uderzyć i nie złapać przy okazji bomby od przeciwnika), trafiam coraz rzadziej. Trudno mi się zmobilizować po całym dniu w pracy, wyrwać te półtorej, dwie godziny nie jest łatwo. A boks nie wybacza zabawy na pół gwizdka. W siłowni, a nawet crossfitowym boksie można po prostu dać z siebie mniej – jeśli nie stoi nad Tobą trener, nikt nie pogrozi Ci palcem. W ringu musisz jednak działać nawet nie na 100, a na 105%, jeśli chcesz uderzyć i nie dać się trafić.

Dlatego projekt WCB to dla mnie ogromny zastrzyk motywacji. Żeby jednak z tego dnia wyszarpywać trochę więcej. Wstawać wcześniej i prowadzić się zdrowiej. To w końcu dwa miesiące, podczas których mam działać jak sportowiec. I sprawdzić na sobie, co z tego wynika. Zapraszam więc na menshealth.pl, naszego Facebooka i Instagram. Poboksujmy trochę. 

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij