Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]

Menshealth.PL

PODZIEL SIĘ
441



OCEŃ
3.3

MH testuje: wyzwanie Sally Up!

Wyzwanie Sally Up cieszy się dużą popularnością. My postanowiliśmy sprawdzić, na czym polega jego fenomen. W końcu to tylko 4 minuty treningu do całkiem niezłej muzyki. Jeden z redaktorów przekonał się na własnej skórze, że nie jest to lekki kawałek chleba. Sprawdź, jak mu poszło.

Michał Rosiak 2016-04-18
Wyzwanie Sally Up, pompki fot. shutterstock.com

Gdy mój redakcyjny kolega otrzymał zadanie udowodnienia, że możliwe jest wyrzeźbienie legendarnego sześciopaka w równie legendarne trzy tygodnie, mogłem pomyśleć tylko jedno – chłop przejdzie przez niezłą treningową rzeźnię.

Po dwudziestu jeden dniach okazało się, że przy odpowiednio silnej determinacji, dyscyplinie treningowej i pilnowaniu tego, co ląduje na talerzu, na Twoim brzuchu może pojawić się dawno niewidziany obrazek – mięśnie. Tym większym byłem optymistą, gdy to ja usłyszałem polecenie: „Przetestujesz wyzwanie Sally Up!”. Po obejrzenia filmików na YT pomyślałem, że to łatwizna. Przecież jestem w formie, więc bez problemu dam radę. I to była moja pierwsza, choć nie ostatnia, pomyłka.

 

Koncepcja tego oryginalnego wyzwania lub, jak kto woli – treningu, jest niezwykle prosta: włączasz kawałek Moby’ego „Flowers”, przyjmujesz pozycję do klasycznej pompki, po czym w rytm słów piosenki – up i down – przyjmujesz pozycję, opadasz i podnosisz się do startu. Cała trudność polega na wytrzymaniu tych kilku nędznych sekund między komendami, z twarzą przy ziemi. I tak przez cztery minuty.

Niby nic trudnego, ale uwierzcie mi, czas dłuży się wówczas bardziej niż w kolejce do kasy w supermarkecie przed świętami. Cel testu był prosty: sprawdzić, czy wykonując tak krótki trening codziennie przez 28 dni, można spalić tłuszcz i poprawić wygląd klaty. Pełen optymizmu przystąpiłem do pierwszej próby sił tuż po zakończeniu mojego zwykłego treningu, polegającego głównie na różnych wariantach starej, dobrej pompki.

Od dłuższego czasu uprawiam amatorsko kalistenikę, więc tym bardziej wyzwanie wydawało mi się mało wyzywające. Pierwsza próba szybko sprowadziła mnie na ziemię. Również dosłownie. Na podłodze, po dość zabawnej walce z trzęsącymi się ramionami, wylądowałem już po pięćdziesięciu paru sekundach.

Zrozumiałem, że konieczna jest zmiana strategii. Postanowiłem, że od tej pory każde kolejne starcie z wredną Sally będzie jedynym treningiem danego dnia. Następnym razem było już lepiej, ale szału nadal nie było – przez kolejne 12 dni nie udało mi się pokonać bariery dwóch minut. Sally nie odpuszczała, ale ja też nie składałem broni.

Przez kolejne dni, próby i powtórzenia walczyłem o każdą sekundę, o każdy takt dłużej. Nieubłaganie zbliżał się termin wydania kolejnego numeru MH, a więc i koniec mojego trudnego związku z Sally. W miarę odrywania kolejnych kartek z kalendarza uświadomiłem sobie, że nie dam rady jej ujarzmić, że podczas tego krótkiego romansu każde kolejne zbliżenie nadal kończę za szybko. Dwudziestego ósmego, a zatem ostatniego dnia, stoper zatrzymał się, wskazując 2:49. A klata? Wypchnięta do przodu, choć nie z powodu dumy, a treningu. 

Tutaj znajdziesz muzykę do treningu wraz z przykładowym wykonaniem. 

MH 10/2015

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Wyzwanie Sally Up cieszy się dużą popularnością. My postanowiliśmy sprawdzić, na czym polega jego fenomen. W końcu to tylko 4 minuty treningu do całkiem niezłej muzyki. Jeden z redaktorów przekonał się na własnej skórze, że nie jest to lekki kawałek chleba. Sprawdź, jak mu poszło.<br /><br /><a href="/fitness/MH-testuje-wyzwanie-Sally-Up,7817,1"></a>
    Mens Health, 2016-04-18 13:01:19
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij