Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]

Menshealth.PL

PODZIEL SIĘ



OCEŃ
4.3

Kobiety w świecie fitness: dobry trening, piękne ciała

Jeśli jest tak, jak mówisz, i kobiety trenują po prostu źle, bez sensu i ze zbyt małym obciążeniem, to dlaczego, do cholery, wyglądają tak dobrze? Sprawdź, czego możesz się od nich nauczyć. Tak, wiemy, że to są dobre zdjęcia, mimo to postaraj się nie omijać tekstu. 

Piotr Makowski, Anna Polak 2016-11-15
Kobiety w świeci fitnessu

Są stosunkowo nowe w tym biznesie. Przed pierwszą wizytą w siłowni zasięgnęły języka – ale nie wśród kumpli, lecz wśród prawdziwych ekspertów. Są bardziej otwarte, dlatego nie boją się nowości czy treningu w grupie. Potrafią spojrzeć na swoje ciała z szerszej perspektywy i dostrzegają coś więcej niż bicepsy.

Tak, panowie, przespaliśmy ten moment, w którym to nasze dziewczyny stały się fitnessowymi ekspertkami, od których możemy się uczyć. Co prawda, to my wciąż wyciskamy więcej w liczbach bezwzględnych, ale to one są sprawniejsze, szybsze i silniejsze. No i wyglądają lepiej. Czas poprosić laski, żeby powiedziały nam, jak mamy trenować. Oddajemy im głos.

Myślcie globalnie

Przestańcie myśleć tylko o jednej partii mięśni naraz. Poniedziałek to poniedziałek, czyli dzień między niedzielą a wtorkiem, a nie dzień klatki, Wy – przepraszamy za słowo – barany. Po którym zresztą nie następuje ciąg dalszy, bo namówić Was, żebyście we wtorek skupili się na nogach, nie sposób.

Tkwicie w średniowieczu, do którego zaprowadziło Was wieszanie w dzieciństwie plakatów z Arnoldem nad łóżkiem. Jeśli chcecie być kulturystami, prosimy bardzo: machajcie tymi hantlami i patrzcie w lustro, czy równo rośnie. Jeśli jednak chcecie być po prostu wszechstronnie sprawni, a Wasz wygląd ma być tej sprawności efektem ubocznym, postawcie na treningi obwodowe. I to nie tylko siłowe.

Włączcie do swoich planów sesje metaboliczne (tak, wiemy, że MH robi w tym temacie dobrą robotę) i kardio. I w ogóle do tych swoich planów nie przyzwyczajajcie się tak bardzo – dajcie czasem się ponieść i gdy zobaczycie, że ktoś obok robi coś fajnego na przykład z piłką Bosu, po prostu weźcie z niego przykład i też chwyćcie za piłkę Bosu.

Odrobina szaleństwa i improwizacji nie zaszkodzi, mówimy Wam to my, które – jak wiecie – dzięki częstym wizytom w sklepach improwizację mamy opanowaną do perfekcji. Pracujcie więc nad wszystkimi cechami motorycznymi, a nie tylko nad siłą i siłą. Bierzcie przykład z Gortata – sprawdźcie, jakie ćwiczenia wykonuje oprócz klasycznych przysiadów. 

 

Kobiety w świeci fitnessu

Ruszcie tyłek

My, trenujące kobiety, tak kształtne pupy mamy nie tylko dlatego, bo Wam się tak podoba (no dobra, nam też). My po prostu wiemy, że to z obręczy biodrowej bierze się prawdziwa siła. Zobaczcie, głuptasy, jak kopie piłkę Ronaldo. Używa tylko nogi? Nie, składa się do strzału, angażując całe ciało, a moc – jak zresztą i bokser – bierze też z pośladków.

Dlatego chwyćcie sztangę, oprzyjcie się plecami o treningową ławkę, nogi ugnijcie w kolanach i biodrach, a stopy ułóżcie płasko na podłożu. Sztangę na biodra i raz, unosimy je do góry, mocno napinając pośladki. Krótka pauza i do pozycji startowej. Na początek polecamy 4 serie po 10 powtórzeń z 30-sekundową przerwą między seriami.

No i pamiętajcie też, że pośladki to anatomicznie największe mięśnie w organizmie (chyba że całe życie pracowaliście na co innego). Trening pupy oznacza większy zastrzyk testosteronu, rosnąć będzie Wam więc wszystko lepiej – mówiąc już najprościej, jak się da. Nam też zresztą podobają się kształtne tyłki.

Na nowości

Tylko sztanga i sztanga. Może jeszcze hantle, bo to przecież jeszcze bardziej męskie. A o TRX- -ach słyszeliście? Tak... hm, dobrze. Na pewno jednak nie wiecie, co to oporowe gumy. A szkoda, bo ćwicząc z nimi, poddajecie mię- śnie stałemu napięciu, nie dając im nawet sekundy na przysłowiowe złapanie oddechu.

Otwórzcie się, panowie, prosimy, na treningowe nowości. Głupio nam, że z lin treningowych (battle ropes) częściej korzystamy my, choć to fitnessowy sprzęt rodem z amerykańskiej armii. Albo że to my bierzemy w ręce lekarskie piłki, Bosu, bułgarskie worki czy łapiemy za kółka olimpijskie. Fakt, czasami ze średnim wizualnie efektem, ale, cytując Nicholsona z „Lotu nad kukułczym gniazdem”, przynajmniej próbujemy, prawda?

Nie szukając poklasku, tylko lepszych rozwiązań, lepszej formy. Wyjdźcie więc z tych swoich stref wolnych ciężarów i wstąpcie na minutkę, dwie do sekcji treningu funkcjonalnego. Może się tam spotkamy. I tam podrzucimy sobie kilka treningowych rad. Bo my, w przeciwieństwie do Was, nie upieramy się i potrafimy przyznać, że jest coś, czego nie wiemy. Czekamy na propozycje. Może nauczycie nas tego słynnego polskiego lewego prostego? 

 

Kobiety w świeci fitnessu

Gromadźcie się

I to nie tylko w obronie patriarchatu (dobra, średni żart). Treningi grupowe to naprawdę świetna sprawa – okazja do spalenia dodatkowych, nauczenia się czegoś nowego, po prostu dobrej zabawy. No i są to też nowe wyzwania. Może i bez problemu robicie przysiad ze sztangą, która waży dwa razy więcej niż wy, ale stawiamy wszystko, że odpadniecie w połowie zajęć pilatesu. Albo na początku jogi.

Tymczasem o tym, drodzy panowie, jak silni naprawdę jesteście, decyduje Wasz najsłabszy punkt. Jeśli jednak trampoliny czy pilates to dla Was za dużo, spróbujcie może zacząć od bardziej samczych zajęć. Boks albo mieszane sztuki walki też są dobrym pomysłem. Nas jara, że facet potrafi nas obronić (ale nie zaczepić, pamiętajcie!).

Poza tym to świetny sposób, by zrewidować swoje myślenie o sobie, a to zawsze dobrze robi. Boks, jak lekcja pilatesu, pokaże Wam, że jest z tą Waszą formą jeszcze wiele do zrobienia. Lekkie zachwianie słynnej męskiej pewności siebie jeszcze nikomu nie zaszkodziło.

Rozgrzewajcie się!

Mamy dziwne wrażenie, że tym razem redakcja MH poszła na łatwiznę i ułożyła cały numer dopiero po lekturze tego tekstu. Albo gorzej – spróbowała wytrącić nam argumenty z rąk. Nie zapominajcie o niej, chłopacy, chociaż wiemy, że was wyjątkowo dużo kosztuje tych kilka minut na bieżni i kilka wymachów, krążenia ramionami czy parę wykopów nogami.

Nie rozumiemy tego, nie pochwalamy, oceniamy jednoznacznie negatywnie. Zacznijcie się rozgrzewać, a z każdego treningu będziecie czerpać jeszcze więcej. Mamy nadzieję, że taki niemal finansowy argument do Was przemówi. Lepszego już chyba nie wymyślimy.

Bo że to chroni przed kontuzjami, mówili Wam już wszyscy. Aha, po treningu nie zapomnijcie też porządnie się rozciągnąć. To oznacza szybszą regenerację, więc będziecie mogli dać z siebie więcej na kolejnym treningu. PRO-SI-MY! 

Kobiety w świeci fitnessu

Róbcie więcej kardio

Nasze smukłe ciała, które tak Wam się podobają, zawdzięczamy nie tylko treningom siłowym. My po prostu rozsądnie je łączymy z treningami kardio. A w zasadzie nie łączymy, bo najpierw musiałybyśmy je rozdzielić. My podczas każdej wizyty w klubie fitness robimy jedno i drugie, czasami naraz.

Chwycił nas ten cały CrossFit, dlatego w niektórych boksach to my stanowimy podczas WOD-ów większość (kumacie w ogóle ten slang?). Prostą drogą przeszłyśmy do treningów metabolicznych – tak, to te, podczas których ćwiczysz z ciężarem, ale intensywnie, niemal bez przerw, pocąc się niemiłosiernie.

Brzmi jak katorga, ale w spalaniu tłuszczu są bezkonkurencyjne. Zwykłe kardio też daje radę (bo nie jest oczywiście tak, że nagle wszystkie kobiety na świecie postanowiły zająć przeznaczone teoretycznie Wam miejsce). Rundka na rowerku albo orbitreku to dobry pomysł – bo, wybaczcie, nie tylko o robienie masy w tej całej zabawie chodzi.

Facet z dużymi mięśniami i tłuszczem na brzuchu nas nie interesuje. Powinniście to wiedzieć, w końcu to przy Was wzdychamy znacząco na filmach z Goslingiem. Gdy już wskoczycie na ten orbitrek, róbcie interwały, tak jak MH Was uczy. (My wzięłyśmy właśnie z podkradania Wam tego magazynu część „naszych” mądrości).

Tylko róbcie serio, bo gra toczy się o coś więcej niż o płaski brzuch. Równie istotna jest poprawa całego układu krwionośnego – a tego ciężary Wam nie załatwią. Kondycja i wytrzymałość mięśniowa (ha!) przydadzą Wam się też, gdy przyjdzie do wnoszenia zakupów na trzecie piętro.

Bądźcie aktywni

Jeśli myślicie, że po ciężkim dniu w pracy i jeszcze tej wyszarpanej godzinie na trening możecie tak po prostu walnąć się na kanapę i odpalić pleja, to solidnie się mylicie. Jesteście nieźli z matmy, porachujcie więc sobie. Ćwiczycie 3-5 godzin tygodniowo. A ile tydzień ma godzin? No właśnie.

To oznacza, że resztę czasu spędzacie bezczynnie. Pal licho, jeśli czytacie – to akurat pochwalamy, pod warunkiem oczywiście że mówimy o porządnej literaturze, a nie jakichś głupotach o gadżetach. Gorzej, że Wy po prostu wgapiacie się w te telewizory, ekrany tabletów, laptopów, PC-tów czy komórek.

Naprawdę musicie ogarnąć wzrokiem każdego newsa, którego wepchnie Wam smartfon? Bo my, drodzy koledzy, już jakiś czas temu złapałyśmy bakcyla na temat całodobowej aktywności i wyobraźcie sobie – to działa. Gdy zobaczycie, ile życia marnujecie na siedząco, aż zrobi Wam się głupio.

I sami zaczniecie się wyrywać, żeby wieczorem zrobić jeszcze jedną rundkę z psem albo po prostu nas zabrać na romantyczny spacer. W wersji ekstremalnej zaproponujecie jeszcze jeden trening. Jesteśmy na to przygotowane, bo przecież tyle Wam przed chwilą wygarnęłyśmy, że z pewnością samcza natura każe włączyć tryb rywalizacji.

Chcecie nam pokazać, na co Was stać, tak? Że niby my tu gadu-gadu, a gdy przyjdzie do konkretów, zjecie nas w klubie (fitness, rzecz jasna) na śniadanie? Wchodzimy w to, podejmujemy rękawicę – kości zostały rzucone. Wszyscy dobrze na tym wyjdziemy. To do zobaczenia, chłopaki, przy sztandze! 

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij