Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]

Menshealth.PL

PODZIEL SIĘ



OCEŃ
3.9

Finałowa dwunastka: Mariusz Szemis

Gdy zaczynał, koncentrował się tylko na treningu. Dziś wie, że idealna muskulatura to wypadkowa dwóch rzeczy: ćwiczeń i diety. Zobacz, jak Mariusz - zwycięzca 3. edycji konkursu - połączył obie te rzeczy, by zbudować godną podziwu atletyczną sylwetkę.
Mariusz Szemis, Miasto: WarszawaZawód: student, instruktor fitness, Wiek: 25 latWzrost: 183 cmWaga: 78 kgStaż treningowy: 10 lat 2010-05-22
Mariusz Szemis, zwycięzca 3. edycji konkursu Czytelnik na okładkę MH (fot. Andrzej Tyszko)

Mariusz lata swojej wczesnej młodości spędził na boisku, grając w piłkę nożną i koszykówkę. Piłka nożna okazała się krótkotrwałą przygodą, koszykówka - trochę dłuższą. "Załapałem się do reprezentacji szkoły podstawowej w koszykówce, później było liceum i liczne turnieje w koszykówkę" - mówi.

Ale w liceum poznał kolegę, który od jakiegoś czasu ćwiczył na siłowni, był "napakowany" i większy od wszystkich innych chłopaków. "To właśnie on wziął mnie pierwszy raz na siłownię i pokazał podstawowe ćwiczenia. Zawsze myślałem że jestem dobrze zbudowany i silny, lecz wtedy uświadomiłem sobie, że nie do końca tak jest. Zacząłem ćwiczyć w wieku 15 lat, ważąc niecałe 50 kg" - opowiada.

Przez 4 lata liceum razem z tym kolegą chodził do siłowni i przeplatał to z graniem w kosza. "Wielu rzeczy o treningu siłowym dowiedziałem się właśnie od niego i od innych chłopaków ćwiczących w siłowni, którzy mieli większy staż ode mnie - mówi. - Podpatrywałem tych najlepiej, według mnie, zbudowanych i starałem się ćwiczyć tak, jak oni. Ciągle jednak widziałem jakieś niedoskonałości w swojej sylwetce, wciąż mój wygląd był daleki od ideału, który miałem w głowie i do którego dążyłem".

Dla Mariusza już wtedy siłownia stała się nieodłącznym elementem życia. "Widziałem efekty ćwiczeń i to motywowało mnie podwójnie" - mówi.

Mariusz przyznaje, że na początku popełniał wiele błędów w swoim treningu. "Pochodzę z małego miasta na Mazurach, gdzie nie było nawet instruktora, którego mógłbym podpytać, jak ćwiczyć, aby mieć najlepsze rezultaty" - wyjaśnia.

Po czterech latach takiego treningu trochę na chybił-trafił Mariusz wyjechał na studia do Białegostoku. "Na uczelni poznałem kumpla, który ćwiczył od dawna, był dwa razy większy ode mnie i ciągle mi powtarzał "gdzie są twoje barki?", "wyglądasz jak wieszak...". To właśnie on najbardziej zmotywował mnie do ćwiczenia, ciągle miałem w głowie te jego słowa".

To on jako pierwszy powiedział mu, że musi lepiej i dużo jeść, aby nabrać masy, że sam trening nie wystarczy. "Uświadomił mi, jak ważna jest odpowiednie odżywianie się, mówiąc, że dieta to 70% sukcesu" - wspomina.

W Białymstoku Mariusz trafił po raz pierwszy do prawdziwej siłowni. "Była w piwnicy, czuć było tylko zapach potu i słychać było dźwięk przewalanego żelastwa. Tutaj po raz pierwszy zobaczyłem chłopaków wielkich jak ci w gazetach kulturystycznych. W tej siłowni mogłem już zasięgnąć fachowych porad, gdyż wielu facetów miało duże doświadczenie w tym sporcie, kilku przygotowywało się do zawodów. Nawet szef siłowni, który miał długi staż treningowy, udzielał rad ćwiczącym - wspomina Mariusz, ale przyznaje, że wciąż popełniał błędy. - Przychodząc w to miejsce, też czułem się jak w domu i spędzałem długie godziny, ćwicząc. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że to wcale nie jest dobre".

1 2 3
STRONA 1 z 3

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij