Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]

Menshealth.PL

PODZIEL SIĘ



OCEŃ
3.3

Finałowa dwunastka: Jacek Momot

Aby osiągnąć sukces, musisz wciąż stawiać sobie nowe cele, inaczniej spoczniesz na laurach - tej zasady trzyma się w swoim życiu Jacek. I dobrze na tym wychodzi, jeśli wziąć pod uwagę, że dzięki niej znalazł się w finale naszego konkursu. Zobacz, jak do niego dotarł.
Jacek Momot , Miasto: ZłotówZawód: student, instruktor fitness, Wiek: 22 lataWzrost: 171 cmWaga: 77 kgStaż treningowy: ok. 6 lat 2010-05-20
Jacek Momot, finalista 3. edycji konkursu Czytelnik na okładkę MH (fot. Andrzej Tyszko)

Kiedy ponad 5 lat temu Jacek zaczynał treningi z ciężarami, miał cel: poprawić swoją sylwetkę, pozbyć się tkanki tluszczowej i zwiększyć muskulaturę. Kiedy ten cel osiągnął, postawił sobie kolejny - odnieść sukces w zawodach kulturystycznych. I ten cel zrealizował, zajmując w tegorocznych Debiutach Kulturystycznych drugie miejsce.

Bo w zasadzie życiowa filozofia Jacka sprowadza się do jednego: wyznaczania sobie celów. "Nie muszą być od razu nie wiadomo jak wielkie. Mogą to być cele związane z kupnem nowego auta, zrobieniem super brzucha na lato, wyeliminowaniem swoich wad, czy poprawieniem sytuacji w związku. Jeśli nie będziesz miał jasno określonego celu, spoczniesz na laurach, bo nic cię nie mobilizuje do działania, do posuwania się naprzód. W końcu przywykniesz do myśli, że musi być, tak jak jest - mówi.

- Ale jeśli masz choć trochę charakteru, zrobisz wszystko, żeby cierpliwie, z uporem, po kolei każdy cel realizować, a jego realizacja będzie motywacją do dokonania nowych rzeczy. Nie przejmuj się ludźmi, którzy regularnie podcinają Ci skrzydła, mówiąc, że ci się nie uda. Rób swoje, nie udowadniaj nic innym, tylko sobie".

Jacek nie wyglądałby dzisiaj tak, jak wygląda, i nie znalazłby się w finale konkursu "Czytelnik na okładkę MH", gdyby oprócz wyznaczania celów, nie szukał najlepszych sposobów do ich realizacji. Przez ponad 5 lat ćwiczenia z ciężarami robił wszystko, bo osiągać jak najwięcej bez zbędnego marnowania czasu i energii.
 

Trening siłowy i aerobowy


Dziś do swojego treningu podchodzi w pewnym stopniu intuicyjnie. "Nie znaczy to jednak, że nie przykładam się do niego, tylko że bardzo wsłuchuję się w sygnały, jakie daje mi organizm i dopasowuję do tego trening. Jedyną rzeczą, której nie zmieniam nigdy, to podział grup mięśniowych na danym treningu oraz kolejność ćwiczeń" - wyjaśnia.

Do obecnego podziału na grupy mięśniowe doszedł sam, testując różne konfiguracje ćwiczeń podczas treningów. Schemat jest prosty: 1 dzień: klatka, biceps, brzuch; 2 dzień: mięśnie czworogłowe uda, mięśnie dwugłowe uda, łydki; 3 dzień: plecy; 4 dzień: barki, tricepsy, brzuch. "Notuje na nim najlepsze przyrosty masy, a trenowane mięśnie nie "kolidują" ze sobą i mają dość czasu na regenerację" - uzasadnia.

Z kolei przy układaniu kolejności ćwiczeń, zawsze bierze pod uwagę ich złożoność i ilość zaangażowanych mięśni. "Zawsze zaczynam trening od ćwiczenia najbardziej wymagającego, np. wyciskania na ławce skośnej. Do tego ćwiczenia potrzebuję najwięcej siły, bo nakładam na sztangę największy ciężar i wykonuję je na zasadzie progresji, zwiększając z serii na serię obciążenie, muszę więc być wypoczęty".

Jacek trenuje zazwyczaj 5 razy w tygodniu, ćwicząc w poniedziałki ,wtorki, czwartki, piątki i w sobotę powielając trening poniedziałkowy. Ale tu już możliwe są zmiany. "Jeśli jednak po 2 dniach treningu nadal mam dużo energii, bo na przykład wypadły mi zajęcia na uczelni albo miałem czas na drzemkę, to trenuję jeszcze 3 dzień z rzędu" - mówi.

1 2 3 ... 4
STRONA 1 z 4

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij