Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
3.6

6-pak w 21 dni - REDAKTOR MH WYRZEŹBIŁ BRZUCH W 3 TYGODNIE

Od zawsze piszemy, że potrzebujesz tylko 3 tygodni, żeby totalnie przemodelować swoją sylwetkę. Zawsze to podważałeś? Właśnie dlatego postanowiliśmy dowieść tego na sobie. Teraz Twoja kolej.

sześciopak fot. Wojciech Małkowicz, ilustr. Paweł Rzecki
Zrób sobie sześciopak – usłyszałem na redakcyjnym zebraniu, podczas którego dogrywaliśmy tematy pierwszej edycji MH Lab. To krótkie zdanie nie tylko brzmiało jak propozycja nie do odrzucenia, ono tym właśnie było. "W porządku" – odpowiedziałem, w zasadzie pewien, że mi się uda.

Bo to w gruncie rzeczy nie jest takie trudne. Najważniejszy okazuje się punkt, z którego startujesz. Nie trenowałeś pół roku? Twoje mięśnie doskonale zdają sobie z tego sprawę i, żeby zyskać właściwe kształty i proporcje, będziesz musiał napocić się znacznie bardziej.

Tak długa przerwa w treningach oznacza, że zaczynasz w zasadzie od zera, więc nie miej dodatkowych wyrzutów sumienia, jeśli do tych sześciu miesięcy musisz dorzucić jeszcze kilka. Jesteś jednak czytelnikiem MH, a to oznacza, że w całkiem niezłej dyspozycji jesteś cały czas, a Twoja sylwetka wymaga tylko drobnych (może wcale nie tak drobnych...) szlifów.

W takim wypadku potrzebujesz 21 dni, trochę samozaparcia i naprawdę podstawowego sprzętu treningowego, by przygotować się do wesela/lata/sportowej imprezy (niepotrzebne skreślić). Dokładnie tak samo myślałem o sobie, słowo "czytelnik" zastępując jedynie słowem "redaktor".

Nie jestem fitnessowym amatorem. Razem z naszymi ekspertami ułożyłem i przetestowałem setki programów treningowych. Od kilku lat regularnie trenuję boks w Gwardii Wrocław. Raczej dbam o dietę, nie rezygnując jednak ze swojej słabości do dobrego jedzenia i piwa. Na imprezach urodzinowych nie odmawiam tortu i wiem, jak smakuje białe pieczywo i pączek. Unikam suplementów i odżywek dla sportowców.

Tak się jednak zdarzyło, że podczas treningu złamałem sobie kciuk (nie powiem jak), co wyłączyło mnie z gry na dwa miesiące. Które rozciągnąłem o kolejne dwa, bo nie ma nic trudniejszego niż po głupiej kontuzji na poważnie wrócić do treningów.

Właśnie dlatego na zdjęciu "przed", które znajdziesz niżej, wyglądam tak jak wyglądam, a nie tak, jak powinienem. Propozycja szefowej pojawiła się we właściwym momencie. Zacząłem od dokładnego rozpisania planu i kilku testów. Wyszedłem na zewnątrz i sprawdziłem, w jakim czasie pokonuję 5 km. Zrobiłem maksymalną liczbę pompek, podciągnięć i przysiadów z rzędu.

sześciopak DZIEŃ 1: WAGA 74,5 KG. VO2MAX 68. PROCENT TKANKI TŁUSZCZOWEJ 12%. RAMIONA 36 CM. KLATKA 104 CM. PAS 86 CM. (fot. Wojciech Małkowicz, ilustr. Paweł Rzecki)
Pulsometrem Polar V800 zmierzyłem swoje VO2max (które w rzeczywistości na pewno jest niższe niż to szacunkowe – sprawdziłem to robiąc sobie test wydolnościowy).

W siłowni wykonałem też crossfitowy trening Cindy, który polega na tym, aby w 20 minut zrobić jak najwięcej rund składających się z 5 podciągnięć, 10 pompek i 15 przysiadów. Zmierzyłem swoje obwody i sprawdziłem zawartość tłuszczu w organizmie. Tak minęły w zasadzie dwa pierwsze dni. Na właściwy trening zdecydowałem się dopiero dnia trzeciego.

Tutaj przyda się drobna uwaga – jeśli dopiero zaczynasz ćwiczyć, nie czujesz się na siłach albo nie do końca ufasz swojej formie, nie trenuj więcej niż 3-4 razy w tygodniu.

Jeśli jednak niejedną sztangę w życiu dźwigałeś, po prostu słuchaj swojego ciała – i wiedząc, że masz przed sobą 3 tygodnie, dawaj z siebie naprawdę wszystko, trenując czasami nawet 2 razy dziennie (pod warunkiem że po tych trzech tygodniach zrobisz sobie przerwę!). Sam nieśmiało zaliczyłem się do tej drugiej grupy, co nie znaczy oczywiście, że faktycznie przez 21 dni zaliczyłem ponad 40 treningów.

Gdy czułem się zbyt zmęczony, odpuszczałem. Ale gdy wiedziałem, że mogę podkręcić tempo, decydowałem się na jeszcze jedną, krótką i średnio intensywną sesję.

sześciopak DZIEŃ 21: WAGA 72 KG. VO2MAX 73. PROCENT TKANKI TŁUSZCZOWEJ 9%. RAMIONA 38 CM. KLATKA 108 CM. PAS 82 CM. (fot. Wojciech Małkowicz, ilustr. Paweł Rzecki)
Rób dokładnie tak samo, na kolejnych treningach zaskakując mięśnie innymi bodźcami, mieszając sesje siłowe z kardio i treningami metabolicznymi. Patent polega na tym, że cała ta zabawa ma być zabawą właśnie, a jej głównym zadaniem ma być poprawa Twojego zdrowia, ewentualnie osiągów w ulubionej dyscyplinie sportu.

Sześciopak i wyrzeźbione mięśnie to tylko efekt uboczny takiego podejścia do zagadnienia. Wiem, bo sprawdziłem to na sobie.

Planuj, modyfikuj, nie zapomnij wykonać

Małe kroki to wielkie rezultaty. Sprawdź, na co zwracać uwagę podczas akcji 6-PAK.

  • Zacznij od dobrego planu. Nie do końca wiesz, jak samemu go rozpisać? Poproś trenera, naprawdę doświadczonego kumpla, albo skorzystaj z setek programów treningowych MH i Atlasu Ćwiczeń.
  • Podczas treningów nie obawiaj się drobnych zmian albo wpadek z długością czasu przeznaczonego na odpoczynek.
  • Staraj się na kolejnych sesjach zaskakiwać mięśnie inną kolejnością ćwiczeń, zmienioną ilością powtórzeń czy serii, większym lub mniejszym ciężarem.
  • Omijaj gym szerokim łukiem, jeśli poczujesz, że to nie jest Twój dzień i jeszcze nie doszedłeś do siebie po ostatnim treningu.
  • I pilnuj w końcu tego, co ląduje na Twoim talerzu.

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij