Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]

Menshealth.PL

PODZIEL SIĘ



OCEŃ
3.4

Pokonałem głód - sposoby na odchudzanie

Oskar nigdy nie należał do grubasów. Jeszcze w czasie studiów cieszył się świetną sylwetką. W dzień jeździł na rowerze, nocą tańczył w klubach i nie martwił się o zbędne kilogramy. Wszystko zmieniło się, gdy dostał pracę. Rower zamienił na samochód, a imprezy na surfowanie po internecie z paczką chipsów na biurku. I tył w oczach.

Kto: Oskar Zieliński Miasto: Wilczyn Zawód: tłumacz Wiek: 36 lat Waga przed: 106 kg Waga po: 75 kg Wynik: minus 31 kg 2008-11-26
fot. Jacek Heliasz - heliasz.com

Balast:

Moje kłopoty z nadwagą zaczęły się, gdy po studiach dostałem pracę. Zamiast rowerem zacząłem jeździć służbowym samochodem, coraz częściej brałem udział w biznesowych obiadach, a stres zabijałem w McDonaldzie. W wolnym czasie, zamiast się ruszać, wolałem pić piwo i surfować po internecie. I pewnie trwałoby to nadal, gdyby nie niemiecka książka pt. "Sztuka zwyciężania". Po tej lekturze postanowiłem zmienić całe swoje życie i przy okazji schudnąć.

Walka:

Przy mojej masie nie było mowy o treningu, więc postawiłem na dietę. W odstawkę poszły chipsy, słodycze, coca-cola, frytki, pożeranie dwóch obiadów dziennie i nocne żarcie. Zacząłem zwracać uwagę na opisy kalorii na produktach. Jadłem jogurty, owoce i warzywa, gotowane mięso, ryby. A gdy dopadał mnie głód, piłem wodę. Przez pierwsze 6 tygodni nie wchodziłem na wagę – aż do momentu, gdy zaczęły spadać mi spodnie. Wtedy zobaczyłem, że zgubiłem pierwsze 15 kg.

Dziś wiem – klucz do sukcesu tkwi w głowie. Albo dajesz się nieść nurtowi, albo walczysz. Albo jesteś zwycięzcą, albo przegranym. Nie ma nic pomiędzy.

Zwycięstwo:

Odchudzanie to ostra walka, a nie pochód pierwszomajowy. Ale nagroda, jaką otrzymałem za swój wysiłek, była tego warta. Przyjemnie jest czuć się dobrze i korzystać w pełni z życia. Dziś wiem – klucz do sukcesu tkwi w głowie. Albo dajesz się nieść nurtowi, albo walczysz. Albo jesteś zwycięzcą, albo przegranym. Nie ma nic pomiędzy.  

Co jadłem:

Przyznam, że nie trenowałem. Przy wadze ponad 106 kg i wzroście 176 cm zabójczy jest nawet jogging. Kolana i kostki trzeszczały już przy normalnym chodzeniu. Skoki ciśnienia położyłyby słonia na łopatki. Wejście po kilku schodach było maratonem. Zawroty głowy, krótki oddech i wieczne pocenie to chyba wystarczające powody, by wziąć się za siebie. Postawiłem na dietę. Początkowo ograniczyłem drastycznie ilości pożywienia do poniżej 1000 kalorii dziennie.

Przykładowe menu:

  • 5.00 – kawa z mlekiem
  • 7.00 – kawa z mlekiem
  • 10.00 – banan
  • 11.00 – banan i jogurt
  • 13.00 – jabłko
  • 15.00 – 250 g ryżu z warzywami
  • 17.00 – jabłko
  • po 18.00 – tylko herbaty owocowe

W międzyczasie piłem dużo wody – od 1,5 do 2 litrów dziennie. Najtrudniejszy do wytrzymania był ból głowy i żołądka z głodu. Ale z każdym dniem było lepiej.

 Men's Health 06/2008

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    A przy okazji dobry górnik jesteś
    bartas6, 2012-01-10 21:33:47
  • avatar
    zgłoś
    Zieliński też mam takie nazwisko może jesteśmy rodziną fajna dieta, ale moim zdaniem za mało mięska ja mam w swojej diecie co drugi dzień 2 gotowane udka z kurczaka z groszkiem bardzo dobre i zdrowe, dieta powinna być zróżnicowana bo jedząc co dzień to samo zbrzydłaby mi taka dieta.
    gragon, 2012-01-10 19:59:35
  • avatar
    zgłoś
    Oskar nigdy nie należał do grubasów. Jeszcze w czasie studiów cieszył się świetną sylwetką. W dzień jeździł na rowerze, nocą tańczył w klubach i nie martwił się o zbędne kilogramy. Wszystko zmieniło się, gdy dostał pracę. Rower zamienił na samochód, a imprezy na surfowanie po internecie z paczką chipsów na biurku. I tył w oczach.
    Mens Health, 2008-12-21 21:22:51
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij