Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]

Menshealth.PL

PODZIEL SIĘ



OCEŃ
3.7

Czy można jeść tylko mięso i przeżyć?

Jestem redaktorem MH. Nie jadłem owoców i warzyw od 25 lat. Na pierwszy rzut oka jestem zdrów jak ryba. Ale czy pozory nie mylą? Postanowiłem sprawdzić, jak moja mięsożerność wpływa na moje zdrowie. Oto rezultaty tego naukowego śledztwa.

Matt Marion 2009-10-27
Mięsożerca pełną gębą! (fot. Eddie Guy)

Na długo zanim Robert Atkins stworzył swoją dietę opartą na zasadzie "unikaj węglowodanów, jedz do woli białka i tłuszcze", Vilhjalmur Stefansson spotkał Eskimosów. W 1928 r. słynny badacz Arktyki przeistoczył się w pioniera diety wysokoproteinowej, kiedy postanowił udowodnić, że człowiek może przeżyć, jedząc wyłącznie pokarmy pochodzenia zwierzęcego.

Z jego punktu widzenia nie był to eksperyment ryzykowny i pełen wyrzeczeń. Już wcześniej w bezlitosnych polarnych warunkach żywił się tylko tym, co składa się na dietę Eskimosów: mięsem karibu, rybami i wielorybim tłuszczem. Ale Stefansson chciał przekonać niedowiarków. Przez rok przebywał w nowojorskim Bellevue Hospital pod czujnym okiem lekarzy, przez cały czas jedząc jedynie mięso.

Po zakończeniu eksperymentu okazało się, że jest o 2,5 kilograma lżejszy, ale stan jego zdrowia nie budził żadnych zastrzeżeń. Aby być całkowicie w zgodzie z prawdą dodajmy, że jeden z obserwatorów zauważył na początku pewien problem: "[Stefansson] dostrzegł związek między uporczywymi zatwardzeniami a ochotą na niektóre smakołyki, szczególnie cielęce móżdżki".

Moja apetyt na cielęcinę wiąże się raczej z chęcią zjedzenia spaghetti niż móżdżku, ale dostrzegam w Stefanssonie bratnią duszę. Moja dieta również przypomina dietę Eskimosów. Co prawda w moim menu nie ma kotletów z karibu, ale nie ma także żadnych owoców i warzyw. Zostało kiedyś policzone, że produkty rolne stanowią zaledwie 4 procent tradycyjnej eskimoskiej diety - w przybliżeniu ja zjadam ich tyle samo, jeśli wliczyć w to keczup.

Od blisko trzech dekad moje szczęki nie przeżuwały niczego, co wyrosło z ziemi albo spadło z drzewa. Podczas gdy wszystkie dzieciaki wyrosły w końcu ze swojego wstrętu do groszku i szpinaku, ja jeszcze bardziej utwierdzałem się w niechęci do zieleniny. I kiedy byłem już na tyle dorosły, by móc samemu decydować o tym, co będę jadł, zdecydowałem nie jeść warzyw.

Wiem, że muszą być jakieś minusy mojej diety. Na przykład to, że jej skład kłóci się z tym, co jako redaktor działu Paliwo w Men's Health od wielu lat doradzam jeść naszym czytelnikom. Jest tylko jeden "problem": czuję się świetnie. Niemożliwe? A jednak. W mojej dokumentacji medycznej znajdziecie zapis o dwóch kamieniach nerkowych, ale poza tym nie wyróżnia się ona niczym szczególnym.

Zdaję sobie sprawę, że brak jakichkolwiek objawów złego stanu mojego zdrowia można wytłumaczyć na kilka wiarygodnych sposobów, ale zakładam się o moje życie, że prawdziwe jest tylko jedno wyjaśnienie: owoce i warzywa nie są człowiekowi niezbędne do życia.

bekon, szpinak, mięso fot. shutterstock.com
Moja mięsna dieta kłóci się z tym, co doradzam czytelnikom na łamach MH. Jest tylko jeden problem: Czuję się świetnie.

Prawie jak Superman

"Pracowałam kiedyś z mężczyzną, który żywił się chipsami i colą, tylko czasami jedząc jabłka. I był wielkim, zdrowym facetem. Ludzie potrafią przetrwać na skrajnie różnych dietach" - uważa dr Marcia Pelchat, psycholog żywienia z Monell Chemical Senses Center z Filadelfii.

Przerwała na moment i spytała: "Jesz pełnoziarniste produkty?"

"Staram się" - odparłem.

"To prawdopodobnie jeden z powodów, dla których ciągle jeszcze żyjesz." - stwierdziła.

Zabrzmiało dramatycznie. Większość ludzi, którzy słyszą, że przez z górą ćwierć wieku żyłem pozbawiony ochronnego działania najzdrowszych produktów spożywczych, zakładają najgorsze. Ale czy ich krytyczna ocena z punktu widzenia tych, co owoce i warzywa uważają za konieczny składnik ludzkiego pożywienia, jest usprawiedliwiona? Postanowiłem to sprawdzić z pomocą najnowocześniejszych testów.

Kiedy otrzymałem wyniki pierwszego z nich z Biophysical Corporation w Austin w Teksasie - poczułem się, jakbym trzymał w swoich dłoniach moje przeznaczenie. 38-stronnicowy raport zawierał wszystkie rezultaty testu krwi stworzonego po to, by zmierzyć wszystko od banalnego poziomu cholesterolu LDL po bardzo poważny poziom białka C-reaktywnego (czynnik ryzyka chorób naczyń). W sumie 250 biomarkerów, które razem pozwalają stworzyć "pełny profil stanu zdrowia człowieka i czynników ryzyka".

Koszt: 4 fiolki krwi i 3400 dolarów. Ubezpieczenie nie pokrywa kosztów przeprowadzenia takiego testu, więc pobranie krwi do badania zabolało mnie najmniej.

Rak niegroźny do czasu

Człowiekiem, który pomógł mi odczytać wyniki testu, był dr George Rodgers, prezes firmy i jej dyrektor medyczny. Po krótkiej rozmowie na temat mojego żywieniowego dziwactwa, przejrzeliśmy się biomarkerom nowotworowym. Wytłumaczył mi, że począwszy od antygenu gruczołu krokowego PSA (ang. Prostate Specific Antygen), a skończywszy na antygenie rakowopłodowym CEA (ang. Carcino-Embryonic Antigen) wszystkie moje wyniki są w normie.

Ulżyło mi. Szczególnie, kiedy dowiedziałem się, że CEA jest biomarkerem raka okrężnicy - ten nowotwór zabił moją babcię, co oznacza, że jestem półtora raza bardziej zagrożony pojawieniem się groźnych polipów w tej części jelita grubego niż osoba, której krewni nie chorowali na raka. Kilka lat temu gastroenterolog przyjrzał się - z bliska i dosłownie - mojemu jelitu grubemu i uznał, że wszystko jest w porządku. Teraz, po tym teście poczułem się prawie niezniszczalny.

Dr Rodgers miał jednak lekarstwo na moją zbytnią pewność siebie. Zauważył, iż mimo że próbuje kompensować brak owoców i warzyw produktami pełnoziarnistymi, niedostateczna ilość błonnika w mojej diecie może być mutagennym przyczynkiem do pojawienia się guzów nowotworowych w przyszłości.

"Badania wykazały, że bogata w błonnik dieta jest czynnikiem chroniącym przed rakiem okrężnicy - powiedział. - Ale nawet u tych, którzy spożywają mało błonnika, nowotwór nieczęsto pojawia się przed 60. lub 70. rokiem życia."

Reszta raportu wygląda optymistycznie. Jedno po drugim dr Rodgers zaznaczał ... "niskie ryzyko" przy tuzinach biomarkerów reprezentujących rozmaite kategorie, wliczając w to cukrzycę i stany zapalne. I kiedy rosłem w oczach z dumy, że jestem w tak znakomitej formie, doktor sięgnął po wyniku badań krwi.

kiełbasa fot. shutterstock.com

 "Drobny problem to poziom "złego" cholesterolu LDL - powiedział. - "Najlepiej mieć wynik niższy niż 100, tymczasem Ty masz 121. Różnica nie jest duża, ale nie jest to też rezultat optymalny."

To mnie zaniepokoiło. Nie tylko unikam owoców i warzyw, ale także reaguję alergicznie na wszelkie formy aktywności fizycznej, starając się miesiącami nie zakłócać mojego spoczynkowego tętna. Na szczęście kilka elementów w mojej diecie chroni mój układ sercowo-naczyniowy. To jednonienasycone tłuszcze, olej rybny, zielona herbata i multiwitaminy, które ratują mnie przed arteriosklerozą.

Ale jak długo jeszcze? Dr Rodgers stwierdził krótko: "Być może Twoja dieta nie jest idealna jako długookresowa strategia żywienia, ale póki co jesteś zdrowy. Właściwie mogę powiedzieć, że jesteś tak zdrowy, jak nasi klienci-wegetarianie."

Zastanawiam się teraz, co słowo "zdrowy" oznacza w przypadku wegetarian.

Fabryka utleniaczy

Następny mój krok to wysłanie kurierem pojemniczka z moczem do Baltimore. Zdaję sobie sprawę, że są łatwiejsze i tańsze sposoby, aby pozbyć się z domu zawartości pęcherza, jak choćby użycie spłuczki. Ale rezultaty mojej porannej wizyty w toalecie potrzebne były do kolejnego testu, który daje nawet głębszy wgląd w ludzkie ciało i pozwala odkryć najwcześniejsze oznaki chorób.

Mam na myśli badanie tzw. profilu stresu oksydacyjnego, który dostarcza dowodów na to, że nowotwory, choroby krążenia i różne inne dolegliwości są w znacznym stopniu efektem uszkodzeń powodowanych przez wolne rodniki (inaczej utleniacze albo oksydanty).

Proces ich tworzenia można przyrównać do powstawania zanieczyszczeń w fabryce. Kiedy organizm spala dostarczane mu paliwo (kalorie), powstają uboczne produkty tego procesu (wolne rodniki). I tak jak wyrzucane kominem spaliny mogą być groźne dla środowiska, gdy jest ich za dużo, tak niebezpieczny dla organizmu jest nadmiar utleniaczy. W najgorszym razie powodowane przez nie uszkodzenia w kodzie DNA mogą prowadzić do powstania guza albo zatkania arterii.

Są tylko dwa sposoby, aby powstrzymać oksydanty: spożywać mniej kalorii albo dostarczać sobie z pożywieniem więcej antyoksydantów, które działanie wolnych rodników. Dla mięsożercy takiego, jak ja, problemem jest to, że większość antyutleniaczy znajduje się w tym, co rolnicy i sadownicy zbierają z pól i drzew.

Niekompletna drużyna

Aby dowiedzieć się, jakie zniszczenia mogą uczynić wolne rodniki, poświęciłem wspomniany wcześniej mocz i kolejne dwie fiolki krwi (jeśli moja dieta nie narobi mi kłopotów ze zdrowiem, uczyni to wkrótce anemia). Próbki przetestowano w labolatoriach Genox Corporation w Baltimore. To jeden z niewielu ośrodków badawczych w USA, który mierzy zarówno poziom zagrożenia ze strony oksydantów, jak i poziom osobistej ochrony antyoksydantami u konkretnych badanych osób.

Przeglądając strony otrzymanego od nich raportu, zauważyłem, że mam podwyższone wyniki dla dwóch markerów oksydacyjnych zniszczeń: 8-OHdG i hydroperoksydów I, oraz niski poziom dla innych. Dlaczego nie są one dobre albo złe bez żadnych wyjątków?

Czy kurczak jest zdrowy? Gayvoronskaya_Yana 2014/shutterstock.com
Dowiedziałem się od lekarzy, że moje ciało jest wolne od chorób. Nie znaczy to jednak, że jestem zdrowy.

Dr Wayne Askew, ekspert od wolnych rodników i antyutleniaczy oraz szef katedry żywienia na Uniwersytecie w Utah, wyodrębnił mój zwyczaj wypijania 5 kubków zielonej herbaty każdego dnia jak prawdopodobne wyjaśnienie. Problem w tym, zdaniem dr Askew, że nawet jeśli zawiera ona dużo antyoksydantów, to nie są one zróżnicowane.

"Antyoksydanty to przykład pracy zespołowej - mówi Askew. - Kiedy masz drużynę koszykarską, tworzy ją grupa graczy, którzy wspólnie próbują wygrać mecz, ale robią różne rzeczy, aby ten cel osiągnąć. Możesz mieć w swoim zespole najwyższego centra na świecie, ale bez wsparcia ze strony innych zawodników, ani on, ani drużyna niewiele zdziałają".

Ponieważ jakoś nie byłem przekonany, że moja dieta przypomina Shaqa O'Neala bez Dwyane'a Wade'a, dr Askew zwrócił moja uwagę na tę część raportu, która dotyczyła karotenoidów, roślinnego barwnika o potężnych właściwościach antyoksydacyjnych.

"Masz za mało luteiny i zeaksantyny - stwierdził. - I to jest coś, co mnie niepokoi najbardziej. Badacze uważają, że ludzie cierpiący na zwyrodnienie plamki żółtej tracą wzrok, ponieważ stres oksydacyjny występuje w okolicach oka, a luteina i zeaksantyna to dwa antyutleniacze, które mogą zapewnić oczom odpowiednią ochronę".

A jak luteina i zeaksantyna mogą znaleźć się w moim krwiobiegu? Trzy najlepsze źródła tych substancji to szpinak, jarmuż i collards (rodzaj kapusty - przyp. tłum.) - wszystkie one zajmują najwyższe miejsca na mojej prywatnej liście najbardziej znienawidzonych warzyw.

Postępująca ślepota jest straszna. Ale jeszcze bardziej przerażająca jest śmierć. Kiedy dr Askew spojrzał na koniec do wnętrza swojej biochemicznej kryształowej kuli, jego diagnoza brzmiała niemal identycznie do tej, którą wystawił mi dr Rodgers. "Może nie mieć żadnych poważnych problemów ze zdrowiem, a w wieku 70 lat odkryć u siebie raka i stwierdzić: 'Cóż, może powinienem jednak jeść trochę więcej warzyw?'"

Życie na pół gwizdka

Wolne rodniki nie sieją spustoszenia w moim ciele. Moje arterie nie produkują w szalonym tempie blaszki miażdżycowej. I nie mam nigdzie żadnych guzów. To wszystko dowodzi, że... Właściwie niewiele dowodzi.

Taki jest werdykt dr Jeffreya Blumberga, dyrektora laboratorium zajmującego się badaniem antyoksydantów na Jean Mayer USDA Human Nutrition Research Center w Tufts University. Ma on na swoim koncie prawdopodobnie więcej badań nad zdrowotnymi właściwościami warzyw i owoców niż ktokolwiek inny. Przedstawiłem mu więc przypadek anonimowego mężczyzny, który dożył trzydziestki (z hakiem) bez pomocy nawet pojedynczej jagódki albo brukselki.

Jego odpowiedź mogłaby z powodzeniem być skierowana do Stefanssona, który uparcie wierzył w swoją mięsną dietę do śmierci w wieku 83 lat na skutek zawału serca.

Przepisy na dania z kurczaka na cały tydzień Wiktory 2014/shutterstock.com

"Twój mięsożerca po prostu ignoruje wszystkie zalecenia biomedycyny i nauki o żywieniu, które służą promocji zdrowia i zmniejszeniu ryzyka przewlekłych chorób poprzez odpowiednią dietę - oznajmił. - Niezależnie od tego, że obecnie najwyraźniej nic mu nie dolega, możliwości jego organizmu - sprawność umysłowa, siła, wytrzymałość itd. - są na pewno na niższym poziomie niż mogłyby być, gdyby odżywiał się zdrowo. To oznacza, że byłby 'zdrowy', a nie 'wolny od chorób'".

Podświadomie wiem, że ma rację. Wszystko, co zgromadziłem jako materiał dowodowy przeciwko owocom i warzywom, to jedynie informacje o braku chorób. Innymi słowy to, że nie mam raka czy szkorbutu nie oznacza, że jestem zdrowy. Co więcej, jeśli wziąć pod uwagę wszystko, co się dowiedziałem, wcale nie mam zbyt wiele powodów, aby ze spokojem oczekiwać kolejnych lat.

Ale najdziwniejsza rzecz jest taka, że jestem zadowolony. Pozwolono mi rzucić okiem w przyszłość, która mnie czeka, w momencie, gdy mam jeszcze czas, by zdecydować jaką drogą ku niej zmierzać. Nie wiem, czy kiedykolwiek będę w stanie jeść marchewkę albo szpinak, ale po raz pierwszy od ćwierć wieku staram się to robić.

Bez bólu

Czyli jak dołączyć warzywa i owoce do swojej diety.

Napij się marchewki
Zamiast jeść warzywa i owoce, możesz pić soki owocowe i warzywne. W sklepach jest coraz więcej przecierowych i jednodniowych soków, dzięki czemu wzbogacisz dietę o różnorodne antyoksydanty, niezbędne witaminy i sole mineralne. Wybieraj te, które nie są słodzone, wzmacniane chemicznie, a ich długi termin przydatności do spożycia nie jest wynikiem zastosowania konserwantów.

Substancje ochronne:
likopen (prostata, serce), betacyjanina (serce), betakaroten (system odpornościowy), apigenina (prostata), luteina (oczy)

Rób koktajle
Minusem soków owocowych jest to, że w odróżnieniu od świeżych owoców mają mniej błonnika. Robiąc koktajle ze świeżych lub mrożonych owoców (truskawek, jagód, malin, jeżyn, jabłek, bananów), zapewniasz sobie porcję błonnika, który nie tylko uchroni Cię przed rakiem okrężnicy, ale ułatwi trawienie i poprawi pracę układu pokarmowego.

Substancje ochronne:
antocyjanina (mózg, serce), kwas elagowy (okrężnica), kwercetyna (oczy, okrężnica), inhibitory proteazy (żołądek)

Kup batonik
Nie, nie czekoladowy z wafelkiem i nadzieniem karmelowym, tylko batonik muesli, który zrobiony jest z suszonych owoców i ziaren zbóż z dodatkiem np. polewy jogurtowej. Są pożywne i świetnie zabijaja głód, a przy okazji dostarczą Ci sporo błonnika, nieco witamin i składników mineralnych.

Substancje ochronne:
bromelaina (układ trawienny), amigdalina (skóra), folian (serce), floryzyna (kości)

MH 06/2007

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    CYTAT(porshe @ Oct 29 2009, 19:41 PM) "abstra[beeep]ąc"Bonus +10 za cenzurę. Uśmiałem się hehehe, dopiero teraz to zobaczyłem - to nie ja
    deem, 2009-10-29 22:50:41
  • avatar
    zgłoś
    "abstra[beeep]ąc"Bonus +10 za cenzurę. Uśmiałem się
    porshe, 2009-10-29 18:48:55
  • avatar
    zgłoś
    Nie chcę rozmywać wątku głównego, ale abstra[beeep]ąc od spraw medycznych, od właściwych pojęć, od wszelkiej poprawności merytorycznej tekstu, boli mnie jedno. Drogi Redaktorze, dlaczego nie napisałeś tekstu w trzeciej osobie (za głównego bohatera nie wybierając np. jakiegoś dobrego znajomego, który dał się namówić na badania)?Wiem, że nie każdy musi się stosować do zasad przedstawianych w HM, ale moim zdaniem komu, jak komu, ale Tobie nie przystoi taka szczerość."...kłóci się z tym, co jako redaktor działu Paliwo w Men's Health od wielu lat doradzam jeść naszym czytelnikom".Tak myślę.A może ja po prostu się czepiam?
    deem, 2009-10-29 12:36:19
  • avatar
    zgłoś
    Porshe dobrze gado, poloć mu!Artykuł to niewypał i nie ma go co tu bronić.To, że jest napisany dla "szerokiej publiki" nie usprawiedliwia wciskania kitu i upraszczania rzeczywistości.Poza tym czekam na przedłużenie serii, artykuł o żywieniu się światłem,diecie trawno ziemnej i innych ciekawych sposobach zapachania rubryki PozdrawiamPSI to nie, że się czepiam, chce tylko żeby Mens Health pieło się w góre pod względem jakości.
    kmicukmic, 2009-10-29 10:11:20
  • avatar
    zgłoś
    CRP jest bardzo nieswoistym markerem zmian.Wzrost może być wynikiem urazu, może być wynikiem pojedynczego stanu zapalnego, infekcji bakteryjnej, lub ogólno-systemowego zakażenia. Może świadczyć o tym że wczoraj ciężko trenowałem i uszkodziłem mięsień a może też świadczyć o tym że przeszedłem zawał. Choć tu lepszym markerem jest Troponina.Oczywiście diagnoza może być ukierunkowana wysokością poziomu CRP, ale tak samo można powiedzieć o OB."Ma pan podwyższone OB, coś panu jest". Ale co?Mnie ciekawi co dokładnie znalazło się na 38stronach wyników - jakie badania, ile było wykresów (rozmazu krwi, morfologii), ile badań było zupełnie niepotrzebnych, na ile badań naciągnięto albo badanego, albo czytelnika.I ile zbadać można na podstawie 4 fiolek krwi (umownie około 40ml krwi łącznie).CYTATJednak chcialbym zaznaczyc, ze Men's Health nie jest pismem scisle medycznym, tylko popularno-naukowym, dla szerokiego grona czytelnikow, dlatego pewne uproszczenia sa niezbedne.Pewnie stąd ta alterioskleroza.
    sven, 2009-10-28 23:00:34
  • avatar
    zgłoś
    wow, jaki odzew. Już spieszę z wyjaśnieniami.ad.1 - ja wiem, że pan słownik posiada, nawet do niego zagląda. Jednak większa część ludzi pojęcie arterioskleroza, choć oczywiście zupełnie błędnie, identyfikuje jako nową jednostkę chorobową. Jeśli mamy trafić do ludzi młodych, nieobytych z językiem medycznym albo angielskim, sugeruję jednak stosować bardziej jasne pojęcia, bo wprowadza to zamieszanie. Owszem, stwierdzenie 'nie istnieje' było troszkę na wyrost. Ale żeby było 'rozpowszechnione' to też nie.ad.2"podwyzszonym wyjściowym poziomem bialka C-reaktywnego " - nie można mieć podniesionego CRP samego z siebie. To tak, jakby napisać, że wyjściowo ten człowiek ma podwyższoną temperaturę fizjologicznie. Normy CRP są standaryzowane (to znaczy, że do pewnego poziomu zawsze jest prawidłowe, a powyżej pewnego poziomu zawsze nieprawidłowe i wskazuje na istnienie stanu zapalnego u całej populacji). Zawsze istnieje przyczyna. Jak starałem się wyjaśnić, CRP nie jest wykładnikiem WYŁĄCZNIE zapalenia naczyń. To może być zapalenie naczyń, jednak równie dobrze może to być w wyniku oparzenia ręki, lekkiej infekcji bez objawów klinicznych, skutek zażywania lekarstw czy właśnie diety. Szeroko na temat CRP wypowiadać się jednak nie mogę, gdyż nie leży to w moich kompetencjach. Opracowania, do których państwo dotarli, są oględnie mówiąc, doniesieniem naukowym. Nie zaś potwierdzoną w praktyce hipotezą. Dlatego też, nie powinno się takiego poglądu rozpowszechniać.Ad.3Raczej interesuje mnie, ile czasu minęło odkąd te fiolki zostały pobrane i przebadane. Podejrzewam, że firma nie dostarcza gotowych zestawów z podłożami i inkubatorami/lodówkami. Tym zajmuje się szpital, przychodnia, gdzie zostały pobrane. Generalnie jednak jest tak, że najbardziej wiarygodne wyniki są w momencie szybkiego testowania pobranych materiałów i każde ich przetworzenie te wyniki fałszuje. Dlatego też moje zdziwienie. U nas też materiał jest przewożony. Staramy się, by czas dostarczenia próbek do labolatorium nie przekraczał 30 minut nawet, gdy próbki te są odpowiednio zabezpieczone. Pojęcia nie mam natomiast, gdzie mieszka pacjent a gdzie jest labolatorium.Ad.4Proszę podać kilka przykładów, które witaminy i substancje odżywcze są lepiej przyswajane w formie 'do przetworzenia' niż 'gotowe do wchłonięcia, bo już przetworzone i zmagazynowane'. Przypominam, że jedząc mięso zdobywamy od razu oprócz zestawu aminokwasów przetworzone dokładnie te składniki, które potrzebne są organizmowi (nie musi więc ich najpierw trawić, następnie transportować, następnie przetwarzać, następnie magazynować). Jest tylko kilka substancji, które dostępne są bezpośrednio i wyłącznie w owocach i wawrzywach - z grupy 'szybkich' przeciwutleniaczy i witamin szybko metabolizowanych (bez rezerw własnych organizmu). Grupa ta jednak jest tak skąpa, a zapotrzebowanie na te dokładnie substancje tak niewielkie, że istnieje spore prawdopodobieństwo, że dostały się do organizmu inną drogą lub zostały zsyntetyzowane z chemicznych produktów 'z lodówki' - niekoniecznie mięsa.Ad.5np to: "Proces ich tworzenia można przyrównać do powstawania zanieczyszczeń w fabryce. Kiedy organizm spala dostarczane mu paliwo (kalorie), powstają uboczne produkty tego procesu (wolne rodniki). "wolne rodniki powstają głównie w wyniku oddychania tlenowego (proponuję 'Biochemię' Harpera jako źródło informacji). Również wolne rodniki nie są tylko 'złe'. Organizm wytwarza je, by zabić 'dziwne' bakterie albo nawet własne komórki w mechaniźmie szoku tlenowego. Jest to mechanizm obronny i całkowicie 'fizjologiczny'. W procesie spalania pokarmów powstaje energia i 'produkty przemiany materii', nie zaś oksydanty. Oksydanty natomiast mogą powstawać w wyniku spalania...papierosa. Wędrują z dymem tytoniowym do płuc i wtedy rzeczywiście mechanizm przypomina ten powyżej (dym z fabryki, którego jest zbyt dużo, by organizm mógł się przed nim obronić).albo to: "Moje arterie nie produkują w szalonym tempie blaszki miażdżycowej."O czym świadczy oczywiście podwyższony poziom LDL w tym wieku...Dla porównania, ja niepokoję się o pacjentów, którzy mają poziomy LDL zbliżone do 100 w wieku 50-60 lat, gdyż oznacza to, że miażdżyca w ich ciele jest naprawdę mocno zaawansowana. Każdy wzrost LDL będzie powodował kolejne zmiany w naczyniach, utratę ich elastyczności, co może doprowadzić zarówno do skutków dobrych (np tętniak aorty się 'zatka' i przestanie tętnić), ale również do złych - niestety częściej. Jeśli 40-latek ma poziom LDL 120, i jest to dajmy na to, od przedwczoraj, to nie ma się co przejmować. Ale jeśli ten poziom utrzymuje się u niego długo, a przy tym HDL jest niski (istotne są proporcje pomiędzy tymi parametrami) to nie byłbym aż tak super zadowolony z wyniku w tym wieku. Jednak miażdżyca nie objawia się wyłącznie takim obrazem klinicznym. Ja osobiście zbadałbym dokładniej wątrobę. Być może uległa już stłuszczeniu. W tym wieku jest to dość groźne. I tak, widziałem chorych, którzy mieli LDL 180 a nawet i 250. Oni byli w dobrym stanie klinicznym, natomiast fizjologicznie można było im naprawdę wiele zarzucić.ostatanie"Pozwolono mi rzucić okiem w przyszłość, która mnie czeka, w momencie, gdy mam jeszcze czas, by zdecydować jaką drogą ku niej zmierzać."Niwelowanie skutków złego odżywiania zajmie dużo czasu, pieniędzy i energii. Lepiej zapobiegać niż leczyć. I nie pozwolono rzucić okiem w przyszłość, tylko zrobiono badania w tym dokładnym momencie. Nikt nie daje gwarancji, że za dwa lata pacjent będzie zdrowy. Może do tego czasu jedna-jedyna w organizmie blaszka miażdżycowa pęknie i doprowadzi do ostrego niedokrwienia serca lub mózgu albo płuc...To nie jest tak, że jak się tylko człowiek zbada, to od razu kupuje sobie gwarancję na lata, że będzie zdrowy. W jego wieku każdy odchył od normy byłby groźny. Skoro unika wysiłku fizycznego to jego kondycja też nie jest najlepsza. Warto zrobić np. spirometrię i zobaczyć, czy nie ma pomniejszonej pojemności płuc. Życie kanapowe jest wygodne. Ale zdrowsze jest życie aktywne, przy zbilansowanej diecie. Co prawda cukrzycy nie stwierdzono, ale warto zrobić profil glikemiczny (może jego trzustka jest na skraju wytrzymałości? Przy takim obciążeniu węglowodanami....).
    porshe, 2009-10-28 22:23:38
  • avatar
    zgłoś
    CYTAT(Czytacz @ Oct 27 2009, 23:26 PM) Heh... Ale gdyby przyjac, ze Men's Health popularyzuje naukowe podejscie do wielu spraw? Naukowe?popularyzuje podejście do wielu spraw wg wielu nieprecyzyjnych i 'naciąganych' badań 'naukowych'.CYTAT(Noob @ Oct 28 2009, 12:12 PM) hehehe bo tobie robił badania NFZ a on był prywatnie, 2 strony w przypadku takiego badania to bardzo małoNa 38 stron do albo duża czcionka była i drukowane jednostronnie, albo fiolki miały po pół litra, albo ktoś odrazu dopisał w laboratorium podstawe pod prace doktorską i wysłał z wynikami.Mam 4 lata kontaktu ze sprawami stricte zdrowotnymi, mam też 4 lata kontakt z analityczką medyczną. Oboje nie widzielismy takiego zestawu badań zrobionego na raz.Można oczywiście zrobić tyle stron badań, ale pod warunkiem że pan redaktor robił odrazu badania na choroby weneryczne, analize DNA, i cała reszta badań, które nie są chyba w takim przypadku konieczne do wykonania...
    sven, 2009-10-28 16:49:05
  • avatar
    zgłoś
    CYTAT(porshe @ Oct 27 2009, 19:09 PM) 2) Bohater uparcie twierdzi, że jest zdrowy (ma na to aż 38 stron badań). Sam się nigdy z takim opracowaniem nie spotkałem. Widziałem dwustronne, trzystronne, nigdy nie aż 38 stronne - brzmi to delikatnie mówiąc 'naciąganie'.hehehe bo tobie robił badania NFZ a on był prywatnie, 2 strony w przypadku takiego badania to bardzo mało
    Noob, 2009-10-28 10:19:16
  • avatar
    zgłoś
    Heh... Ale gdyby przyjac, ze Men's Health popularyzuje naukowe podejscie do wielu spraw?
    Czytacz, 2009-10-27 21:33:29
  • avatar
    zgłoś
    Panie redaktorze, ale z tym popularno-naukowym to troszkę popłynęliśmy
    sven, 2009-10-27 20:55:41
  • avatar
    zgłoś
    Ciesze sie, ze nasze artykuly sa tak wnikliwie czytane. Jednak chcialbym zaznaczyc, ze Men's Health nie jest pismem scisle medycznym, tylko popularno-naukowym, dla szerokiego grona czytelnikow, dlatego pewne uproszczenia sa niezbedne. Staramy sie robic wszystko, co mozliwe, aby pod wzgledem merytorycznym byly zgodne z faktami, dlatego wszystkie artykuly sa konsultowane z naszymi ekspertami: lekarzami, dietetykami, trenerami itd.Wracajac do komentowanego artykulu - kilka slow wyjasnienia:1. Slowo "arterioskleroza" istnieje w jezyku polskim jako synonim slowa "miazdzyca" - mozna je znalezc np. w Slowniku Jezyka Polskiego PWN.2. Owszem, bialko C-reaktywne w rodzimej literaturze jest okreslane CRP, ale jest to skrot od angielskiego C-reactive protein, wiec uzycie spolszczonej wersji uznalismy za zasadne.Poza tym ostatnio przeprowadzane badania sugeruja, ze osoby z podwyzszonym wyjściowym poziomem bialka C-reaktywnego moga byc bardziej narazene na choroby ukladu krazenia, niz osoby z poziomem CRP w normie.3. Chcialbym zwrocic uwage, ze oprocz moczu autor artykulu poswiecil takze 2 fiolki krwi, ktore rowniez polecialy kurierem do labolatorium w Baltimore. Niestety, nie potrafie powiedziec, w jaki sposob mocz i krew zostaly zabezpieczone na czas podrozy, ale mysle, ze e-mail do Genox Corporation pozwoli Ci wyjasnic te sprawe.4. Oczywiscie, ze wiele witamin wystepuje w miesie, rybach i innych nieroslinnych zrodlach pozywienia. Ale jednak warzywa i owoce sa lepszym zrodlem bardzo wielu z nich.5. Nie rozumiem, jakie mity rozpowszechnia ten artykul. Mozna jasniej?6. Oczywiscie, ze "człowiek i na ropie by pojechał (odpowiednio przetworzonej) i dobrym zestawie 'pigułek' suplementacyjnych". Ale czy o to chodzi?PozdrawiamAdam Furyk
    Adam Furyk, 2009-10-27 19:28:43
  • avatar
    zgłoś
    oj, w rzedruku ten artykuł u was traci.czytałem do pewnego momentu uważnie, potem już nie mogłem ścierpieć.1) w języku polskim nie istnieje słowo arterioskleroza. To jest słownictwo angielskie, nie rodzime. U nas mówimy wyłącznie miażdżyca2) szereg danych przedstawionych w artykule jest źle zaprezentowana (trudno się domyślić o której konkretnie rzeczy teraz rozmawiamy)Co do meritum artykułu:1) facet jest młody (ma, patrząc na te wyniki nie więcej niż 40 lat) - w tym wieku trudno oczekiwać 'cudów' w badaniach, jeśli rzeczywiście faszeruje się wyłącznie tabletkami i mięsem, przemycając warzywa chociażby w postaci ketchupu, napojów etc.Nie uprawia sportu, ale nie wiemy, jak wyglądała jego edukacja sportowa na studiach, w liceum czy podstawówce. Może ma świetną kondycję i dla niego nie jest wysiłkiem przejść codziennie 10 km?Innymi słowy za mało danych podanych2) Bohater uparcie twierdzi, że jest zdrowy (ma na to aż 38 stron badań). Sam się nigdy z takim opracowaniem nie spotkałem. Widziałem dwustronne, trzystronne, nigdy nie aż 38 stronne - brzmi to delikatnie mówiąc 'naciąganie'. Szereg parametrów (zapewne olbrzymia ilość) nie ma absolutnie żadnego znaczenia w dalszym życiu, te parametry zmieniają się dosłownie w ciągu 24h jeśli nie szybciej.Białko C-reaktywne. W polsce znane pod klasyczną nazwą CRP to nie jest sposób oznaczania choroby naczyń. To tzw. białko ostrej fazy. Gwałtwonie rośnie w przypadku np. skaleczenia się, opalania się, wysiłku fizycznym po dłuższej przerwie, słowem prawie zawsze. Nie natomiast w miażdżycy. Ewentualnie w świeżym zawale serca lub w chorobie niedokrwiennej serca, ale to wróżka potrafi powiedzieć skąd to zapalenie pochodzi bez dalszych badań.3) Mocz wysyłać na wolne rodniki? WYSYŁAĆ? Serdeczne gratulacje. W 30-minutowym moczu stężenie wolnych rodników spada o 90-99%...... bez komentarza. Również, że istnieje labolatorium, które takie badania z wysłanego moczu robi... to musi być jakaś super-marsjańska technologia, której nie poznałem. Ani ten mocz zakonserwowany, ani zmrożony...4) Witaminy zawarte są w pokarmach. Niekoniecznie tylko w owocach i warzywach. Taka wątróbka jest świetnym magazynem wszelkiej maści witamin.5) Spożywanie tłuszczów nienasyconych (głównie jednonienasyconych) to nie jest przyczyna 'ogólnego dobrego zdrowia'Generalnie - artykuł 'populistyczny' nie zaś naukowy. Rozpowszechniający w dalszym ciągu mity zamiast prawd. Człowiek i na ropie by pojechał (odpowiednio przetworzonej) i dobrym zestawie 'pigułek' suplementacyjnych. Radzę powtórzyć ten sam eksperyment za następne 15 lat. Wyniki będą zatrważające.
    porshe, 2009-10-27 18:16:36
  • avatar
    zgłoś
    Jestem redaktorem MH. Nie jadłem owoców i warzyw od 25 lat. Na pierwszy rzut oka jestem zdrów jak ryba. Ale czy pozory nie mylą? Postanowiłem sprawdzić, jak moja mięsożerność wpływa na moje zdrowie. Oto rezultaty tego naukowego śledztwa.http://www.menshealth.pl/dieta/Czy-mozna-j...zezyc-3685.html
    Mens Health, 2009-10-27 11:50:38
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij